– Polecam ten film wszystkim, bo to historia chłopaka spod Wrocławia, którego sprawą żyła cała Polska. To bardzo ważne kino – mówi nam grający w tej produkcji aktor Sebastian Stankiewicz. "25 lat niewinności. Sprawę Tomka Komendy"" od piątku, 18 września, można oglądać w kinach.
– Życzyłbym sobie i wszystkim współtwórcą, żeby ten film zmienił coś w systemie „sprawiedliwości”. Kto wie, może zmieni nastawienie policjantów, prokuratorów i sędziów w kwestii rzetelności podczas prowadzonego postępowania karnego – mówi w rozmowie z tuWroclaw.com Jan Holoubek, reżyser filmu „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”, który od piątku, 18 września, jest wyświetalny w kinach. Więcej o filmie można przeczytać tutaj.
– To bardzo dobry, świetnie sportretowany film z fenomenalną rolą Piotrka Trojana, który wcielił się w Tomka Komendę. Trudno mi o tym filmie mówić, bo to, co się stało Tomkowi jest po prostu niewyobrażalne. Kompletnie nie ogarniam tego moją głową i wyobraźnią – powiedział nam aktor Sebastian Stankiewicz („Pan T.”, „Człowiek z magicznym pudełkiem”, „Listy do M.”), którego można zobaczyć w tej produkcji.
Nie ukrywa on, że sceny więzienne były bardzo trudne do zagrania. – Mieliśmy na planie konsultanta – byłego osadzonego, który dużo mówił nam o grepsach. Byłem też na spotkaniu z klawiszem, który opowiadał mi, jak to wygląda w więzieniu – wspomina Stankiewicz.
I dodaje, że „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” to bardzo emocjonujący film. – Podoba mi się, że aktorzy nie szafują w nim swoim aktorstwem, tylko wszyscy są w służbie sprawie i tej historii. To duża zasługa debiutującego w długim metrażu Janka Holoubka i świetnych zdjęć Bartka Kaczmarka – podkreśla aktor.
– Polecam ten film wszystkim, bo to historia chłopaka spod Wrocławia, którego sprawą żyła cała Polska. To bardzo ważne kino – dodał Stankiewicz.
Przypomnijmy, że Tomasz Komenda został skazany za zgwałcenie i zamordowanie 15-letniej Małgosi. Do zbrodni doszło na sylwestra, w podwrocławskich Miłoszycach. Mimo że Komenda nie znał dziewczyny, a nawet nigdy nie był w Miłoszycach, został uznany za winnego. Dopiero po latach śledczy zrozumieli, że w więzieniu siedzi niewinny człowiek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze