– Myślę, że jak się Polskę choć trochę kocha, to trzeba podejść krytycznie do naszych narodowych wad, megalomanii, historycznych przekłamań – to pomaga, oczyszcza. Dla mnie to właśnie robi Olga Tokarczuk – mówi Katarzyna Kantner, specjalistka od twórczości polskiej noblistki, która poprowadzi w niedzielę pierwsze publiczne spotkanie pisarki w Polsce z publicznością.
Michał Hernes: Czy poprowadzenie spotkania z noblistką przed takimi tłumami będzie dla pani stresujące?
Katarzyna Kantner: Lubię publiczne wystąpienia. Nie mogę powiedzieć, żeby paraliżował mnie lęk, ale zdecydowanie obecne rozmiary spotkania oraz jego ranga są dla mnie pewnym zaskoczeniem. To, że będę je prowadzić, uzgadnialiśmy jeszcze przed Noblem. To miała być klasyczne wydarzenie festiwalowe. Obecnie mówimy o pierwszym publicznym spotkaniu laureatki nagrody Nobla z polską publicznością. To dla mnie duże wyzwanie, ale i naprawdę wspaniała przygoda! Sama perspektywa rozmowy z Olgą nie jest dla mnie stresująca – to przemiła, otwarta osoba z dużą klasą.
Czy zaskoczył panią ten Nobel, czy jednak się go pani spodziewała?
W moim środowisku spekulowało się na ten temat od dawna, ale takie spekulacje bywają czasem jałowe i szkodliwe. Często jest tak, że pisarz ląduje w przegródce „prawie-noblista” i potem czeka tam na tego potencjalnego Nobla przez lata, jak Murakami czy Zagajewski. Moment, kiedy dowiedziałam się, że Olga dostała Nobla był niesamowity. Dzwoniłam do znajomych, a oni dzwonili do mnie – taki rodzaj gorącej linii. To była i jest ogromna radość.
CZYTAJ TEŻ: WROCŁAWIANIE BĘDĄ WSPÓLNIE CZYTALI KSIĄŻKĘ TOKARCZUK
Na czym polega wyjątkowość i siła twórczości Tokarczuk?
Mogę tylko powiedzieć, na czym polega ona dla mnie. To literatura, która mówi nam o nas coś bardzo ważnego. Można w niej odnaleźć ważne trendy myślowe, fundamentalne teorie antropologiczne i odwołania do filozofii, ale Olga to wszystko cudownie łączy z radością opowiadania i z rzadkim talentem do tworzenia wspaniałych fabuł. W tych książkach jest też taka ogromna czułość dla tego co słabe, zapomniane, inne, nieprzystosowane –Tokarczuk przywraca temu głos, oddaje sprawiedliwość.
Są tacy, którzy uważają, że utwory i osoba Tokarczuk są antypolskie. Co pani na to?
Uważam, że to absurd. Dla mnie to co proponuje Olga, to model patriotyzmu na miarę naszych czasów – taki trzeźwy, uczciwy, mądry. To nie jest tak, że jak kogoś kochasz, to przestajesz go krytykować. Myślę, że jak się Polskę choć trochę kocha, to trzeba podejść krytycznie do naszych narodowych wad, megalomanii, historycznych przekłamań – to pomaga, oczyszcza. Dla mnie to właśnie robi Olga Tokarczuk.
CZYTAJ TEŻ: PIERWSZE PUBLICZNE SPOTKANIE Z TOKARCZUK PO NOBLU
Jak pani myśli - czy ten Nobel wpłynie na twórczość Tokarczuk, odciśnie na niej jakieś piętno?
To znów tylko moje spekulacje. Myślę, że… nie. Olga od lat jest znana i doceniana w Polsce i poza jej granicami. Przez te lata wytworzyła własny, unikalny styl, któremu pozostaje wierna. Nie zmieniło jej Nike, nie zmienił Booker… Mówiąc inaczej, myślę, że Olga Tokarczuk najzwyczajniej w świecie pozostanie sobą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze