Za pieniądze, które z miejskiej kasy wydamy na budowę rzeźby na wyspie Daliowej, można by wymienić 125 „kopciuchów” albo zbudować 6 placów zabaw. Tak wynika z wyliczeń miejskich aktywistów, którzy zarzucają prezydentowi wydawanie publicznych pieniędzy na inwestycje, które nie będą miały realnego wpływu na rozwiązanie codziennych problemów wrocławian.
Aktywiści uważają, że decyzja o przeznaczeniu 1,5 mln zł na rzeźbę na wyspie Daliowej jest błędem. Społecznicy chcieliby, żeby miasto wydało te pieniądze na inwestycje poprawiające komfort życia mieszkańców.
– Naszym zdaniem wydawanie takich pieniędzy na rzeźbę nie ma większego sensu w sytuacji, gdy podstawowe problemy wrocławian nie są rozwiązane. Zbyt często słyszymy, że "miasto nie ma pieniędzy na nowy park", a "remont podwórka i chodnika można przecież zgłosić do Budżetu Obywatelskiego". Nie godzimy się na taki sposób gospodarowania pieniędzmi wrocławian – mówi Aleksander Obłąk ze stowarzyszenia Akcja Miasto.
Aktywiście woleliby, żeby tę kwotę magistrat przeznaczył na pilniejsze inwestycje. – Policzyliśmy, że gdyby te środki zainwestować mądrze, starczyłoby np. na dofinansowanie wymiany 125 pieców na ekologiczne ogrzewanie, budowę 6 placów zabaw, remont podwórka, 2 km chodników albo posadzenie prawie 2 tysięcy drzew – wylicza aktywista. Kwota ta starczyłaby też na pokrycie wkładu własnego na budowę linii tramwajowej na ul. Suchej, jeżeli 75% kosztów inwestycji stanowiłby środki z dofinansowania unijnego.
– Prezydent Dutkiewicz w kampanii wyborczej obiecywał, że skupi się na inwestycjach bliższych mieszkańcom. Dlaczego zatem znów chce wydać pieniądze podatników na "błyskotki"? – pytają aktywiści.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze