Reklama

Zagrał w Wiedźminie i w oscarowym filmie. Oto gwiazda premiery Capitolu [ZDJĘCIA]

22/09/2020 16:23

– Ma ogromny potencjał i jest niesamowicie zdyscyplinowany. To prawdziwa gwiazda – mówi o polskim aktorze, nagrodzony Oscarem węgierski reżyser Laszlo Nemes. Polak pojawił się także w serialu „Wiedźmin”, wyprodukowanym przez Netflixa. Marcin Czarnik we wrześniu zagra w Teatrze Muzycznym Capitol w spektaklu „Lazarus”, z muzyką Davida Bowiego.

Marcin Czarnik to polski aktor teatralny i filmowy. W ekranizacji cyklu książek Andrzeja Sapkowskiego o Wiedźminie wcielił się w maga, którego można zobaczyć w dwóch odcinkach pierwszego sezonu – czwartym i finałowym.


Zagrał też w „Drogówce”, „Rewersie” i serialu "Artyści", oraz w dwóch filmach węgierskiego reżysera Laszlo Nemesa – oscarowym „Synu Szawła” i „Schyłku dnia”.


Nemes, zapytany przeze mnie o współpracę z Czarnikiem, odparł: – To prawdziwa gwiazda. Ma ogromny potencjał i jest niesamowicie zdyscyplinowany. Podziwiam w nim, jak skupia się na tym, czego chce od niego reżyser – podkreśla filmowiec z Węgier. I nie ukrywa, że ich współpraca na planie była bardzo intensywna. – Cisnąłem go, ale wiedząc, że tańczyliśmy na krawędzi i w niebezpiecznych miejscach. Czasami byłem sfrustrowany, ale frustracja jest częścią całego procesu – Marcin także musiał ją odczuwać – wyjaśnia.

Reklama

I dodaje, że szukał pretekstów do sytuacji wytrącających Polaka z równowagi i do pobudzenia tkwiących w nim wewnętrznych odczuć. – Wierzę, że można to poczuć podczas oglądania filmu "Schyłek dnia". Marcin jest niesamowicie silny, a jednocześnie czcigodny. Cieszę się, że z nim pracowałem – mówi nam Nemes.


Węgierski filmowiec jest także pod wrażeniem perfekcjonizmu Czarnika. – Nauczył się węgierskiego do tego stopnia, że trudno było rozpoznać jego akcent. Możliwe, że nawet mówił bez akcentu. Powiedziałem mojemu dźwiękowcowi, że dla mnie pokrywa się to z językiem węgierskim z początku XX wieku, ale inne osoby przekonały mnie, żeby użyć w filmie innego, węgierskiego głosu. Wciąż tego żałuję – powiedział nagrodzony Oscarem reżyser.

Reklama

Wrażenie robi też sposób, w jaki Czarnik śpiewa w "Lazarusie" po angielsku piosenki Davida Bowiego. Będzie się można o tym przekonać, oglądając premierę Teatru Muzycznego Capitol.


Muzyczna klasyka na deskach teatru


W 2015 roku miała miejsce nowojorska premiera „Lazarusa” w reżyserii Ivo van Hove, belgijskiego reżysera, który na wrocławskim festiwalu teatralnym Dialog wystawił m.in. „Królów wojny”. – Porywający, muzycznie głęboki i wzruszający; estetycznie zachwycający; hipnotyzujący; powoduje zawrót głowy; hołd dla giganta popkultury  – pisali o „Lazarusie” krytycy cytowani przez Teatr Muzyczny Capitol.  Musical grany jest na całym świecie i cieszy się ogromnym zainteresowaniem widzów. Wystawiono go m.in. w Hamburgu, Melbourne, Amsterdamie i Sao Paulo.

Reklama

W spektaklu usłyszeć można największe przeboje Davida Bowiego, m.in. „Life on Mars”, „This is Not America” czy „Absolute Beginners” i kilkanaście innych utworów – nowych albo na nowo zaaranżowanych przez Bowiego na potrzeby musicalu.


Scenariusz Endy Walsha inspirowany jest powieścią science fiction „Człowiek, który spadł na Ziemię” i filmem z 1976 roku, w którym David Bowie zagrał główną rolę. – To historia o przedstawicielach obcej cywilizacji, którzy szukają na Ziemi nowego miejsca do życia z powodu suszy, pustoszącej ich macierzystą planetę. Jeden z nich, Thomas Newton, funkcjonując w ludzkim przebraniu, wykorzystuje swoje umiejętności i wiedzę do zdobycia władzy i wpływów, aby umożliwić transport wody na swoją planetę. Dzięki nadludzkim zdolnościom zdobywa fortunę, ale nabywa też ziemskich przywar: chciwości, egoizmu, popada w alkoholizm. Nie będzie mógł wykonać zadania, z którym przyleciał na Ziemię – można przeczytać w opisie filmu.

Reklama

"Lazarusa" w Teatrze Muzycznym Capitol reżyseruje Jan Klata - dramaturg i jeden z najważniejszych polskich reżyserów średniego pokolenia. W latach 2013-17 był dyrektorem Starego Teatru w Krakowie. W Capitolu wystawił musical „Jerry Springer. The Opera”.

– „Lazarus” daje reżyserowi mnóstwo ścieżek interpretacyjnych, dlatego bardzo mi zależało, żeby wystawił go reżyser, który potrafi tworzyć odważne  teatralne interpretacje. Zaprosiłem więc do współpracy Jana Klatę – mówi nam Konrad Imiela, dyrektor Capitolu. – Epidemia prowokuje w nas rozważania, które znajdziemy w „Lazarusie”. Powinniśmy z dystansu spojrzeć na nas samych i nasze społeczeństwo, weryfikując wiele rzeczy. Możemy przyjrzeć się naszym związkom, rodzinom, relacjom z bliskimi i przyjaciółmi. „Lazarus” podejmuje wszystkie te tematy, nie będąc jednak spektaklem o epidemii. Kilka dni temu po raz kolejny przesłuchałem płytę z amerykańskiej wersji tego musicalu. Każda piosenka jest komentarzem do dzisiejszej rzeczywistości. Mam na myśli nie tylko epidemię, ale też kryzys klimatyczny i cywilizacyjny, w którym się znajdujemy – dodaje.


Zdaniem belgijskiego reżysera Ivo van Hove najtrudniejsze jest dla Newtona wspomnienie jego dawnej miłości – kobiety, w której był zakochany w filmie „Człowiek, który spadł na Ziemię”. – Był to bardzo głęboki związek, także seksualny. To dla niego wciąż wyraziste wspomnienie, którego nie może się pozbyć, ale musi to zrobić, żeby zaakceptować, że życie jest jakie jest, a śmierć pojawi się w określonym momencie – powiedział van Hove w rozmowie z TuWroclaw.com. Całą rozmowę można przeczytać tutaj.

Reklama

Polska prapremiera "Lazarusa" odbędzie się w sobotę, 26 września, o godz. 18 na dużej scenie Teatru Muzycznego Capitol.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości