Mnóstwo koncertów, aukcji i wydarzeń towarzyszących - tak wyglądał niedzielny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy we Wrocławiu. Akcja organizowana była już po raz 24, ale nadal cieszy się wielkim zainteresowaniem i poparciem wśród mieszkańców stolicy Dolnego Śląska. Tym razem w naszym mieście nie było tradycyjnego światełka do nieba, a zbiórkę zakończył efektowny pokaz ognia na placu Nowy Targ. Szykuje się nam rekordowa kwota, choć liczenie wciąż trwa.
Tym razem na ulicach stolicy Dolnego Ślaska pojawiło się ponad tysiąc wolontariuszy, którzy przyjmowali datki do specjalnych puszek. Pieniądze zbierane są w tym roku na wyposażenie oddziałów pediatrycznych i geriatrycznych szpitali w całej Polsce.
Najwięcej zbierających można było spotkać w centrum miasta. Ludzie kwestowali w Rynku, na placu Solnym, w rejonie placu Dominikańskiego, placu Jana Pawła II, placu Kościuszki czy w okolicach ronda Reagana, ale także na skwerach i w parkach. Wszędzie tam, gdzie można było spotkać innych dobrych ludzi.
Z informacji płynących z wrocławskiego sztabu wynika, że póki co w tegorocznej akcji w naszym mieście zebrano około 615 tysięcy złotych. Suma na pewno będzie jednak większa, bo liczenie trwa. Ostateczne wpływy do kasy WOŚP z Wrocławia mogą być znane za kilka dni.
Przyczyniły się do tego m.in. koncerty i wydarzenia towarzyszące, organizowane od godziny 12 na placu Nowy Targ we Wrocławiu. To tu na dzieci i dorosłych czekało mnóstwo atrakcji, nie tylko tych muzycznych, choć to właśnie koncerty były największym magnesem dla wspierających WOŚP.
Na liczne atrakcje mogli liczyć przede wszystkim najmłodsi uczestnicy imprezy, dla których organizatorzy przygotowali tym razem najwięcej niespodzianek. Były też tradycyjnie licytacje WOŚP, idealna okazja do wspomożenia tego wyjątkowego przedsięwzięcia. Wszyscy wolontariusze WOŚP posiłkowali się gorącą herbatą z sokiem.
Na obu finałowych scenach - na placu Nowy Targ i w klubie Stary Klasztor przy sąsiedniej ulicy Purkyniego - działo się naprawdę dużo. Pokazy taneczne i występ transowej Foliby, połączony z warsztatami bębniarskimi. Dziewczyny z Girls on Fire, finalistki X-Factor i chłopcy z BeMy, finaliści Must Be The Music. Wrocławski gitarzysta, wokalista oraz autor piosenek Janek Samołyk. Filipińczyk Conrado Yanez, właściciel najbardziej aksamitnego głosu w Polsce i zwycięzca Must Be The Music w 2015 roku.
Był Dikanda, jeden z najważniejszych wykonawców polskiej sceny world music. Habakuk, jeden z najlepszych zespołów w historii polskiego reggae. Hurt, hegemoni polskiego melodyjnego punk-rocka z charyzmatycznym Maćkiem Kurowickim na czele. Closterkeller, absolutna legenda polskiego rocka gotyckiego.
Wyjątkowym wydarzeniem był też występ Leszka Cichońskiego i WrocLove Guitar Band, do którego mógł dołączyć każdy bez względu na płeć, wiek, pochodzenie i umiejętności.
I Dr Misio, chuligańska ekipa aktora Arka Jakubika, grająca skąpanego w papierosowym dymem prawdziwego rock’n’rolla. Nie można było oczywiście przegapić kulminacyjnego momentu imprezy - Fire Show w wykonaniu Bandit Queen Circus!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze