Auto stało na zakazie, na środku nieoficjalnej, ale używanej ścieżki rowerowej przez półtora miesiąca. Strażników miejskich zmylił trójkąt ostrzegawczy.
Niezagospodarowany pas nowiutkiego asfaltu wzdłuż ul. Sienkiewicza we Wrocławiu w założeniu miał być drogą dla rowerów. Okazało się jednak, że nią nie może być ze względów bezpieczeństwa. Drogi rowerowe muszą mieć kontynuację, a ta, której wybudowanie wzdłuż Sienkiewicza koło dawnego Mamuta zlecili urzędnicy miejscy miała wylot prosto w zatokę autobusową. Po wypadku, do którego tam doszło miasto zablokowało pas asfaltu barierkami ustawionymi z obu końców. Jest zakaz zatrzymywania. Asfaltowy pas nie jest więc oficjalnie ani drogą rowerową, ani parkingiem. Oficjalnie, ponieważ korzystają z niego zarówno rowerzyści, jak i kierowcy, którzy przystają “na chwilę” bądź na dłużej.
Czytaj więcej: Wrocław: droga rowerowa pozostanie zamknięta. Pas asfaltu dla nikogo • www.tuwroclaw.com
Na dłużej zatrzymał tam swoje auto kierowca renault thalii. Pojazd z trójkątem ostrzegawczym za tylną szybą stanął tam przed 20 stycznia. Auto stawało się coraz bardziej zakurzone, zeszło powietrze z kół, ale żadnego mandatu nie było. Reporter portalu TuWroclaw.com zapytał Straż Miejską Wrocławia, czy zmieniło się przeznaczenie tego pasa asfaltu i można tam już parkować. Okazuje się, że zakaz parkowania nadal obowiązuje. Rzecznik prasowy straży miejskiej Waldemar Forysiak najpierw wysłał lawetę po renault, a następnie wytłumaczył, dlaczego możliwy był tak długi postój na zakazie: - Trochę w błąd mógł wprowadzać trójkąt ostrzegawczy w samochodzie, ale dzisiaj został odholowany na lawecie przez strażników miejskich - wyjaśnił Forysiak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze