Reklama

Awantura w sejmiku. Opozycja chce zwolnić szeregowe pracownice urzędu?

03/11/2020 15:56

Pracownice kancelarii dolnośląskiego sejmiku boją się utraty pracy. Taką groźbę miały usłyszeć z ust przewodniczącego klubu Koalicji Obywatelskiej, na wtorkowej sesji sejmiku. Polityk tłumaczy, że to nieporozumienie i nikogo nie chce zwalniać. Jego przeciwnicy mówią z kolei o „gorszących scenach”.

Do sprzeczki między radnymi opozycji i przewodniczącym sejmiku doszło przed nadzwyczajną sesją zwołaną z inicjatywy Koalicji Obywatelskiej i Nowoczesnej Plus. Jej celem było przyjęcie apelu o poszanowanie praw kobiet. Rządząca w sejmiku koalicja uznała, że takie działanie jest niepotrzebne, bo sejmik zajmował się tą sprawą w ubiegły czwartek, kiedy to podjął dwie związane z tym uchwały i na zebraniu się nie pojawiła.


Tuż przed planowanym rozpoczęciem obrad opozycja chciała, żeby przewodniczący sejmiku zarządził przerwę i poczekał na dołączenie się do sesji jeszcze dwójki radnych, którzy mieli problem z połączeniem (z uwagi na trwającą epidemię, radni mogą brać udział w sesji zdalnie). Przewodniczący nie przychylił się jednak do tego wniosku, stwierdzając brak kworum (obecnych było 15 radnych, czyli o 4 mniej niż jest to wymagane).

Reklama

„Będzie pan odwołany…”


Radny Marek Łapiński, który brał udział w tych wydarzeniach, umieścił na lokalnych stronach Koalicji Obywatelskiej film, na którym widać sprzeczkę.


Na nagraniu słychać, jak Łapiński zwraca się do przewodniczego sejmiku. – Złamał pan prawo, będzie pan odwołany z tego stanowiska – mówi na nagraniu polityk. – Razem z całą kancelarią – dodaje po chwili polityk KO.



To właśnie fragment zdania „z całą kancelarią” wzbudził największe kontrowersje. – Po tych słowach jestem wystraszona i boje się czy będę miła jutro prace. To ma być solidarność z kobietami – powiedziała nam jedna z pracownic kancelarii sejmiku.

Reklama

Koalicja oburzona


Słowa lidera opozycji komentują politycy koalicji, która ma w sejmiku większość . Dariusz Stasiak z Bezpartyjnych Samorządowców zachowanie radnych opozycji nazwał „gorszącymi scenami”. – W dniu dzisiejszym w sejmiku doszło do gorszących scen wywołanych prawdopodobnie frustracją środowisk Nowoczesnej Plus i Koalicji Obywatelskiej, zwieńczonej groźbą „zwolnienia” z pracy całej kancelarii sejmiku, a więc urzędników, których wyłączną rolą i zadaniem jest sprawna organizacja prac sejmiku, co miało miejsce – komentuje przewodniczący Bezpartyjnych Samorządowców.


Pracowników kancelarii broni też wiceprzewodniczący sejmiku Andrzej Kredkowski. – To są ludzie, którzy pracują wiele lat, byli również pracownikami kancelarii, kiedy pan Łapiński był przewodniczącym sejmiku. Są osobami kompetentnymi, neutralnymi i tak się zachowują – komentuje polityk PiS, który twierdzi, że groźby pozbawienia pracy szeregowych pracowników urzędu są bezzasadne. – Pan radny nie po raz pierwszy mówi rzeczy oderwane od rzeczywistości czy przekazuje Dolnoślązakom informacje niezwiązane z rzeczywistością – uważa Kredkowski .

Reklama

Łapiński: Nie chodziło mi o zwalnianie kogokolwiek


Marek Łapiński tłumaczy, że jego słowa mogły zostać źle zrozumiane lub celowo są używane do celów politycznych. Radny Koalicji Obywatelskiej przekonuje, że nie używał słów o zwalnianiu kogokolwiek, a mówił o odwołaniu przewodniczącego sejmiku, ponieważ ten jego zdaniem złamał prawo, nie dopuszczając do złożenia wniosku o przerwę w sesji, by dwoje radnych KO mogło się zalogować do zdalnej sesji.


– Miałem na myśli to, że przewodniczący złamał prawo i powinien zostać odwołany. Nie mam żadnych kompetencji do odwoływania kancelarii. Natomiast oceniłem, do czego mam prawo, że złamano procedury prawne, które po przedwczesnym zakończeniu sesji sejmiku spowodowały, że dwoje radnych z mojego klubu nie mogło zgłosić udziału w sesji po ewentualnym ogłoszeniu przerwy i usunięci problemów technicznych, tak by mogli oni zalogować do zdalnego udziału w sesji. Było to ważne ze względu na osiągnięcie kworum. Sesja została zamknięta i nie było możliwości jej wznowienia – komentuje Łapiński. – Polegało to na tym, że nie umożliwiono pani Jadwidze Szeląg udziału w sesji za pomocą telefonu, a później po opinii prawnej, że nie można połączyć się z radną telefonicznie, chcieliśmy poprosić o przerwę, tak by mogła się połączyć zgodnie z wymogami. Tej przerwy nie ogłoszono, pan przewodniczący zakończył sesję – tłumaczy dodając, że ceni i zna pracowników kancelarii.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości