Reklama

Czy obecny Śląsk stać na wyjście z przeciętności? WKS podejmuje Wisłę Płock

19/03/2021 23:27

W tegorocznym ligowym bilansie piłkarzy Śląska wciąż widnieje zaledwie jedno, wywalczone w przeciętnym stylu zwycięstwo. Nawet wyjazd do będącej w koszmarnej formie Cracovii tego nie zmienił. Oznak poprawy nie widać, a nad trenerem Lavicką znów zbierają się czarne chmury. Nadchodzące domowe spotkanie z Wisłą Płock, może być kolejnym z gatunku „o posadę”.

Kolejne tygodnie mijają, a w Śląsku Wrocław nic w zasadzie się nie zmienia. Zwycięstwo odniesione przed trzema tygodniami nad Pogonią Szczecin (2:1), nie ma co ukrywać, było jedynie zastrzykiem na wzmocnienie dla drużyny która męczy siebie i wszystkich wokół. Pomogło na chwilę, dało cenne punkty w tabeli, ale na dłuższą metę nie zmieniło praktycznie nic. Porażkę domową z Legią Warszawa (0:1) da się jeszcze przetrawić. Nic nowego w ostatnich latach. Poza tym akurat ten mecz był w wykonaniu Śląska całkiem znośny. Wrocławianie mieli kilka okazji, co nie jest regułą w tym roku, zabrakło natomiast skuteczności. Ale niestety już wyjazd do Krakowa i spotkanie z Cracovią (1:1) było powrotem smutnej rzeczywistości. Ktoś powiedziałby, że skoro był to mecz wyjazdowy, należało się spodziewać. To też prawda, aczkolwiek Cracovia akurat jest zespołem, w którym od dawna wszystko niemalże idzie źle. Koszmarna forma, toksyczna atmosfera, fatalne wyniki. Zachowując pełen szacunek, jeśli nie tam i nie teraz, to u kogo i kiedy szukać wyjazdowych punktów?


Posada trenera Vitezslava Lavicki znów się zatrzęsła, ale tym razem zdaje się jeszcze mocniej niż wcześniej, gdy ratowała go wygrana z Pogonią. Niewykluczone że tym razem nawet potencjalne zwycięstwo nad Wisłą Płock nie pomoże. Chyba że w dobrym, dającym jeszcze nadzieję stylu. Ale no właśnie. Styl. To jest coś, czego od dłuższego czasu w WKS-ie nie ma. Co zostało zatracone. Bowiem zespół Vitezslava Lavicki nigdy nie grał zbyt pięknie, to fakt. Ale jeszcze powiedzmy w rundzie jesiennej tego sezonu, a przynajmniej w jej pierwszych kilku meczach, widać tam było jakąś wiarę w projekt. Piłkarze pokazywali pewnego rodzaju organizację, nawet pozbawioną walorów estetycznych. Tymczasem tegoroczny Śląsk jest cyniczny, bez emocji, bez wyraźnych chęci.

Reklama

Ostatni mecz z Cracovią był niezwykle trudny do oglądania. Po będących jak mówiłem w koszmarnej dyspozycji krakowianach trudno się było spodziewać na ten moment wiele więcej. Ale dla WKS-u to była okazja. Okazja by na tle słabszego rywala udowodnić przede wszystkim sobie, że wciąż potrafimy. Póki co z drużynami bez formy, ale możemy przycisnąć, pokazać odwagę, odnaleźć wiarę. Niestety nic takiego się nie wydarzyło. Sześć celnych strzałów, większość prosto w bramkarza, fajna akcja jedna, przy golu. Błąd defensywy Cracovii, błysk Marcela Zylli i zimna krew Fabiana Piaseckiego uratowały WKS przed porażką. Ale nie uratowały przed kolejnym sygnałem, że ewidentnie gdy ktoś w Śląsku pyta „co zrobimy by to naprawić?”, słyszy odpowiedź „nie wiem”. Bo nie wygląda by ktoś wiedział.


Przed wrocławianami mecz z Wisłą Płock. Zawodnicy trenera Radosława Sobolewskiego również nie mogą się ostatnio pochwalić zbyt dobrą formą. Poprzednia wygrana płocczan to domowy mecz z Lechem Poznań 14 lutego (1:0). To było ostatnie zwycięstwo z ich serii 4 triumfów z rzędu. Od tamtej pory rozegrali 5 spotkań, przegrywając 3 i remisując 2. Ich dość niechlubną specjalnością w tym okresie stało się trwonienie prowadzenia. Było tak z Wisłą Kraków (zaczęli od 1:0, skończyli 1:3), Stalą Mielec (od 2:0 do 2:2) oraz w poprzedniej kolejce z Rakowem Częstochowa (również od 2:0 do 2:2). Ogólnie z 14 goli straconych w 2021 roku, 10 dali sobie strzelić w drugich połowach. WKS bramki w tym roku strzelił zaledwie cztery z czego tylko jedną, tą Piaseckiego, w drugiej połowie.

Reklama

Wisła Płock ma podobny problem co Śląsk. Brak skutecznego napastnika, czy też ogólnie zdecydowanego lidera jeśli chodzi o zdobywane gole. Najwięcej w tym sezonie ma napastnik Patryk Tuszyński z czterema trafieniami. Gole u „Nafciarzy” rozkładają się na wielu piłkarzy. Co innego asysty. Tych aż 9, najwięcej w całej lidze, ma Mateusz Szwoch, ofensywny pomocnik, który wszedł tu w buty Dominika Furmana (odszedł latem do Turcji). Niezwykle uważni wrocławianie będą musieli być przy stałych fragmentach gry, a zwłaszcza rożnych. Gracze Wisły Płock już 11 goli w tym sezonie zdobyli głową (najwięcej w lidze ex aequo z Legią).


Co do potencjalnych zmian w składzie Śląska, takowe pojawić się mogą. Fabian Piasecki uratował drużynę w starciu z Cracovią i na pewno warto byłoby dać mu szansę, aby wykorzystał rozpęd. Do składu zapewne wróci Guillermo Cotugno. Przed meczem w Krakowie dopadły go problemy mięśniowe, ale jak powiedział trener Lavicka na konferencji przedmeczowej, fizjoterapeuci szybko postawili go na nogi i brał już udział w treningach. Wysoce prawdopodobne że ujrzymy również powrót Israela Puerto. Hiszpan był ostatnio przeziębiony, ale teraz jest gotowy do gry. Za kogo? Prawdopodobnie za Bejgera, bowiem Mark Tamas był w ostatnich dwóch meczach solidniejszy. To natomiast oznaczałoby powrót do jedenastki innego młodzieżowca, Mateusza Praszelika.

Reklama

Spotkanie Śląsk Wrocław – Wisła Płock odbędzie się w sobotę 20 marca 2021 roku o godz. 15:00 na Stadionie Wrocław. Transmisja w Canal+ Sport.


Przewidywany skład Śląska:


Putnocky – Cotugno, Tamas, Puerto, Stiglec – Musonda, Janasik, Scalet, Praszelik, Pawłowski - Piasecki


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości