Mieszkańcy protestują przeciwko nowym inwestycjom deweloperskim w rejonie ulicy Krzyckiej. Są oburzeni nowym projektem miejscowego planu zagospodarowania. To nie pierwsza taka sytuacja w mieście w ostatnim czasie.
KLIKNIJ I ZOBACZ TO MIEJSCE Z LOTU PTAKA
Sprawa dotyczy dwóch działek: w rejonie ulic Sowiej, Krzyckiej i Skarbowców oraz Krzyckiej, alei Karkonoskiej i Przyjaźni. Miasto prowadzi prace nad ustaleniem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tych terenów. Jeszcze w ubiegłym roku interesował się nimi deweloper - Neocity Polska z Warszawy - który wystąpił o ustalenie warunków zabudowy. Już wtedy wzbudziło to czujność mieszkańców okolic.
- Na Krzykach, podobnie jak na Niskich Łąkach i wielu, wielu innych miejscach, projekt MPZP ma jedno, głównie założenie: deweloper dostaje, co chciał. A mieszkańcy? Środkowy palec od Jacka Sutryka. Cała sprawa śmierdzi na kilometr. To szczyt bezczelności wobec mieszkańców i tego miasta - komentują aktywiści z Przyjaznego Wrocławia.
KLIKNIJ I ZOBACZ TO MIEJSCE Z LOTU PTAKA
Mieszkańcy Krzyków są załamani i apelują do składania uwag do projektów miejscowego planu zagospodarowania dla obu działek. Termin mija 25 października.
- Wszystkie żądania dewelopera zostały spełnione w projekcie MPZP. Rozwałka cennej historycznie, klimatycznej i kameralnej przestrzeni. W zabytkowej, willowej okolicy, gdzie są takie perełki jak biblioteka przy ulicy Jesiennej - przekonują.
W ubiegłym tygodniu na sesji Rady Miejskiej Wrocławia inni mieszkańcy Wrocławia zorganizowali protest przeciwko projektowi uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu ulic Na Niskich Łąkach i Szybkiej oraz rzeki Oławy. Nowy plan umożliwia zabudowanie osiedla nowymi mieszkaniami.
- Urząd miejski odrzucił prawie wszystkie wnioski mieszkańców. Wbrew mieszkańcom, pod dyktando i na rękę deweloperowi (Otis Investment) zmienia plan miejscowy - informuje Grzegorz Ludwig z Osiedla Przedmieście Oławskie.
Radni nie uwzględnili uwag mieszkańców, część z nich wyszła z sali. Później uchwała została przyjęta.
Sprawę komentuje Piotr Uhle, przewodniczący Klubu Radnych Nowa PL: - We Wrocławiu mamy szersze zjawisko planowania na potrzeby kilku najważniejszych deweloperów. Najpierw kompletnie niezrozumiała sytuacja z likwidacją terenów zielonych przy Browarnej, później - kontrowersje przy Lex Developer na terenach, gdzie chwilę temu przyjmowaliśmy plan miejscowy. Teraz gęstość zaludnienia znana z azjatyckich metropolii przy ulicy Szybkiej. Wszędzie zmiany albo na wyraźną niekorzyść mieszkańców albo przynajmniej na wyraźną korzyść dewelopera - mówi.
I dodaje: - Ewidentnie coś niedobrego dzieje się z naszymi służbami planistycznymi. Przyglądamy się sprawie uważnie, szczególnie od gorszącej kłótni o umowę w sprawie Miejskiego Konserwatora Zabytków. Efekty pracy już niebawem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze