Śląsk Wrocław nadal nie zachwyca, a w sobotę po słabym meczu zremisował z Koroną Kielce 1:1. Obaj szkoleniowcy po spotkaniu przyznawali, że podział punktów jest sprawiedliwym rezultatem.
Gino Lettieri (trener Korony): To nie był wyjątkowy mecz. Kontrolowaliśmy przebieg spotkania, ale popełnialiśmy zbyt dużo łatwych błędów i trudno było nam wywierać presję na przeciwniku. Nie możemy popełniać takich błędów, jak sprokurowanie rzutu karnego. Mieliśmy piłkę, straciliśmy ją i Śląsk przeprowadził akcję, po której sędzia podyktował "jedenastkę". Podobny błąd przydarzył nam się w starciu z Arką Gdynia, gdyby nie to, zagralibyśmy na zero z tyłu. Myślę, że obie drużyny mogą być zadowolone, bo nikt nie zasłużył na trzy punkty.
W tym sezonie tylko siedem razy przegraliśmy, a w rundzie rewanżowej przegraliśmy o jeden mecz mniej. Drużyna wykonała dobrą pracę, bo w porównaniu z poprzednim sezonem straciliśmu 16 lub 17 bramek mniej i zdobyliśmy 6 punktów więcej. Jestem z tego zadowolony. Teraz trzeba patrzeć na kolejne siedem meczów i Puchar Polski.
WIOSENNEJ BEZNADZIEI CIĄG DALSZY. ŚLĄSK NADAL BEZ WYGRANEJ W TYM ROKU
Tadeusz Pawłowski (trener Śląska): To wyrównany mecz, dużo walki i myślę, że zasłużony remis, bo gdyby któraś drużyna wygrała, to... Chociaż ten rzut wolny w końcówce mógł nam coś dać. Marcin Robak jest jednym z najstarszych zawodników, ma dużo do powiedzenia i on wykonywał. Przed meczem mówiliśmy o Kamilu Dankowskim, bo on ma taki strzał z prostego podbicia, z dużą siłą rażenia. Ale jest hierarchia w drużynie, starszy wziął piłkę i strzelił.
O moim zespole powiedziałbym, że jest postęp i krok do przodu. Dużo walki i daleka droga jeszcze przed nami, dużo do poprawienia. Mieliśmy dobry początek, później nas zatkało, nie umieliśmy przytrzymać piłki i popełnialiśmy za dużo strat. W drugiej połowie w obydwie strony były akcje, która mogły przynieść bramkę. Sprawiedliwy remis.
Po pierwszej połowie uważałem, że traciliśmy za dużo piłek. W przerwie myśleliśmy, że jak Arkadiusz Piech pójdzie do środka to przytrzyma piłkę, zasłoni się i lepiej ją rozprowadzi niż Sebastian Bergier. Dlatego go zmieniliśmy. Ale podziękowałem mu, jestem zadowolony, trzeba się krok po kroku ogrywać. Będziemy mieć z niego jeszcze dużo pożytku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze