Reklama

Dymisja? Absolutnie! Trener Pawłowski nadal wierzy w swój zespół

05/12/2018 06:47

Piłkarze Śląska Wrocław we wtorek w marnym stylu przegrali piąty domowy mecz z rzędu, odpadając z rywalizacji o Puchar Polski. Wśród kibiców coraz częściej słychać głosy, że pracę z drużyną powinien zakończyć trener Tadeusz Pawłowski. Doświadczony szkoleniowiec nie ma jednak takich planów. - Jeśli damy sobie czas i zaufanie, to nasza praca przyniesie efekty - podkreśla.

Tadeusz Pawłowski: Kolejny mecz u siebie wygląda prawie tak samo jak poprzednie. To film, który się powtarza. Mamy zdecydowaną przewagę, a pierwszy atak gości kończy się ich trafieniem. Później znowu atakujemy, mamy przewagę. Ale znowu nie strzeliliśmy gola. Mamy taką filozofię gry, by atakować, prowadzić grę. Trzeba ją udoskonalić, nadal pracować, by przynosiła więcej bramek.


To był inny mecz niż ten w Legnicy, bo też Miedź zmieniła system gry. Mówiłem o tym już przed spotkaniem. Oni grają teraz dużo bardziej defensywnie. Innym zespołom też trudno się z nimi gra, było to widać w poprzednich meczach ligowych. Dziś bardzo potrzebowaliśmy bramki. Gdyby padła, starcie wyglądałoby inaczej. Oczywiście, czystych sytuacji nie było wiele. Mecz toczył się na trzydziestym metrze od bramki przeciwnika i to okazało się być dla nas problemem.

Reklama

Atakiem pozycyjnym wszystkim drużynom w Polsce gra się trudno. Trzeba mieć doskonale wyszkolonych technicznie zawodników, potrafiących grać na małej przestrzeni, w trójkątach. My przebudowujemy drużynę, by właśnie tak grać w piłkę. Nie jest tak, że rywale przyjeżdżają na nasz stadion i bawią się z nami w kotka i myszkę. My przeważamy, tylko brakuje nam bramek. Musimy dalej nad tym pracować. Bo chcemy kreować grę i mieć w niej porządek, by w ataku pozycyjnym zrobić więcej niż dzisiaj. Krzyczałem zza linii do zawodników, że podania w ataku pozycyjnym muszą być szybsze, zmiana stron musi następować prędzej, by otwierać przestrzenie. Do tego trzeba pracy, pracy i pracy. Nie kupowania drogich zawodników, bo chcemy pracować z zespołem, który mamy. To proces, rodzący się w bólach. Czekamy aż zaskoczy.


W lecie przyjęliśmy koncepcję przebudowy zespołu. To rodzi się w bólach. Ja wierzę w ten projekt. Motywują mnie rozmowy z innymi trenerami i to, co oni mówią o naszej grze, mają do nas respekt. Nie jest tak, że pstrykniemy i będzie wszystko jak należy. Postawiliśmy sobie bardzo ambitny cel bycia w górnej ósemce. To nam ucieka i widać po zawodnikach, że jest więcej nerwowości. Jeśli damy sobie czas i zaufanie - to nasza praca przyniesie efekty. Ja jestem pełen energii. Wiem, że karta się odwróci. Nie podam się do dymisji.

Reklama

Fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani, więc trzeba się zregenerować i walczyć w Poznaniu. Dziś walczyliśmy do ostatnich minut. Oczywiście, trzeba to było robić mądrzej, cierpliwiej, dokładniej. Ale sił nam nie brakowało. Granie co trzy dni nie jest łatwe, ale dojdzie do nas Igors Tarasovs, być może Michał Chrapek i będziemy gotowi.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości