Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali z Lechią Gdańsk 1:1 w spotkaniu 2. kolejki Lotto Ekstraklasy. Śląsk sprawiał lepsze wrażenie, a ponadto musiał jeszcze zmagać się z błędnymi decyzjami sędziego - w pierwszej połowie Szymon Marciniak podyktował dwa rzuty karne dla Lechii i nie uznał WKS-owi gola. Ekspert programu Liga+ Ekstra i były sędzia, Sławomir Stempniewski nie miał wątpliwości. Jego zdaniem arbiter trzykrotnie pomylił się na niekorzyść Śląska!
Przypomnijmy, że chodzi o sytuacje z pierwszej połowy. W 11. minucie uważany za najlepszego polskiego arbitra Marciniak podyktował rzut karny za faul Mateusza Cholewiaka na Lukasie Haraslinie. Problem w tym, że napastnik Lechii najpierw rozpoczął efektowny upadek, a później został trącony przez zawodnika WKS-u. Właśnie dlatego zdaniem Sławomira Stempniewskiego karnego być nie powinno. Podobnie z drugą jedenastką, choć faktycznie tam Cholewiak dopuścił się przewinienia na Michale Maku, ale wszystko rozpoczęło się przed linią pola karnego. - Dlatego powinien zostać podyktowany rzut wolny - tłumaczył ekspert w niedzielnym programie.
Sporo kontrowersji i konsternacji wzbudziła też sytuacja, w której Wojciech Golla pokonał bramkarza Lechii. Sędzia boczny zasygnalizował spalonego, ale to nie strzelec gola znajdował się na niedozwolonej pozycji, a Arkadiusz Piech, który walczył z obrońcą o piłkę i miał przeszkadzać Dusanowi Kuciakowi. - W tej sytuacji nie można mówić o absorbowaniu bramkarza - ocenił Stempniewski w programie Liga+ Ekstra.
Po dwóch ligowych kolejkach wrocławianie mają na swoim koncie 4 punkty. Kolejne spotkanie Śląska Wrocław już w niedzielę, 5 sierpnia, na Stadionie Wrocław. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego podejmą Lecha Poznań.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze