Blady strach padł na właścicieli psów na Krzykach. Na terenach zielonych i w parkach ktoś rozrzucił trutkę. O przypadkach zatruć poinformowali mieszkańcy ulic Zaporoskiej, Lwowskiej i Lubuskiej we Wrocławiu. Był też przypadek śmiertelny - jednego psa nie udało się uratować. "Ten problem wraca co roku" - zaznaczają weterynarze.
Kilka dni temu pies pani Agaty zatruł się podczas spaceru, ale na szczęście udało się go uratować. - W poniedziałek wieczorem trafił do weterynarza. Miał problemy z oddychaniem i drgawki. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Teraz jest w trakcie leczenia, leczymy żołądek i wątrobę - opowiada nam właścicielka.
Kobieta jest przekonana, że ktoś celowo rozrzuca trujące substancje. - Na naszym podwórku znaleźliśmy kości, które ewidentnie ktoś umyślnie rozsypał, by przyciągnąć psy - mówi.
To nie jedyne takie zdarzenie w okolicy. - W ostatnim czasie zgłosiło się do nas czterech właścicieli, niestety, jeden z przypadków okazał się śmiertelny. Zwierzęta wykazywały objawy zatrucia, m.in. takie jak: biegunka, oczopląs, utrudnione oddychanie. W najgorszym wypadku mamy do czynienia z zapaleniem mózgu, wtedy szanse na przeżycie są najmniejsze - wylicza lek. wet. Marcin Gaweł z gabinetu weterynaryjnego Archivet przy ul. Zaporoskiej we Wrocławiu.
Okazuje się, że wszystkie te przypadki dotyczyły młodych psów w wieku kilku lat. Dodaje też, że ten problem wraca co roku jak bumerang. - Problem zatruć notorycznie powraca - mówi.
Czy wiadomo jaka mogła być to substancja? Czy to strychnina?
Niestety, nie można tego jednoznacznie stwierdzić, mamy jedynie podejrzenia. Obecność strychniny musiałyby wykazać badania toksykologiczne. Są one jednak bardzo drogie i nie każdy chce się na nie decydować - słyszymy od weterynarza.
Ofiarami truciciela w ostatnim czasie padły we Wrocławiu także cztery małe kocięta. Zwierzaki znaleziono w piwnicy na Nowym Dworze, gdzie ktoś zostawił karmę nasączoną trutką.
- Od późnych godzin wieczornych nasz gabinet walczy o życie znalezionych kociąt, które miały w karmie dosypany niebieski granulat. Trutka sieje spustoszenie w ich ciałkach, ale nie poddajemy się. Dwa maluchy są w stanie ciężkim, a pozostałe dwa w nieco lepszym - poinformowało kilka dni temu wrocławskie schronisko. - Obecnie kociaki mają się już lepiej i są na dobrej drodze do wyzdrowienia - mówi nam Aleksandra Cukier z wrocławskiego schroniska.
Co robić jeśli zauważymy zatrucie u zwierzaka? Należy nie czekać na ustąpienie objawów tylko jak najszybciej zgłosić się do lekarza weterynarii. Nie można również podejmować działań na własną rękę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Chore "ludzkie" s-syny!