Zakrojone na szeroką skalę i prowadzone w niedzielę do późnego wieczora poszukiwania nie przyniosły dotąd efektów. Nadal nie wiadomo, gdzie jest 24-letni Bartosz Bogacz, młody inżynier z LG, który w piątek zaginął po imprezie firmowej niedaleko wrocławskiego Rynku. W poniedziałek rano poszukiwania zostały wznowione.
Co wiadomo? Bartosz Bogacz bawił się w piątek wieczorem klubie Poziom 1 ze znajomymi z pracy. 24-latek jest inżynierem produkcji w LG w Biskupicach Podgórnych, rok temu skończył studia na wrocławskim Uniwersytecie Ekonomicznym. Pochodzi spod Opola, ale od lat mieszkał we Wrocławiu. Ostatnio przy ul. Tęczowej.
Z klubu Poziom 1 przy ul. Świętego Mikołaja miał iść prosto do domu. Początkowo podejrzewano, że tak właśnie było. Szybko udało się jednak dotrzeć do trasy zarejestrowanej przez GPS w zegarku Bartosza. Z mapy wynika, że młody inżynier długo kręcił się jeszcze w okolicach Rynku. Z ulicy Świętego Mikołaja poszedł w kierunku Psich Bud, chwilę kręcił się po podwórku między Psimi Budami, Placem Solnym i ulicą Ruską, potem przez ulicę Szajnochy i Ofiar Oświęcimskich doszedł do Szewskiej, dalej na Kuźniczą i Więzienną aż do Mostów Pomorskich. Tutaj ślad się urywa. Czy Bartosz wyłączył zegarek, zgubił go, a może poślizgnął się i wpadł do rzeki? Nie wiadomo. W niedzielę przez wiele godzin strażacy i woprowcy przeszukiwali Odrę w okolicach Mostów Pomorskich, ale nie znaleźli śladu po Bartoszu. W poniedziałek rano poszukiwania wznowiono. - Podobnie jak wczoraj, będziemy je prowadzili do zmroku - zapowiada w rozmowie z portalem TuWroclaw.com Mateusz Kujawa, prezes Wodnej Służby Ratowniczej we Wrocławiu.
To, że Bartosz mógł wpaść do rzeki to tylko jeden z możliwych scenariuszy, które dziś analizuje policja. Zegarek mógł zostać Bartoszowi skradzony, a on sam prosto z klubu przy Świętego Mikołaja mógł skierować się do domu przy Tęczowej. Około 1 w nocy taką informację przekazał przez telefon swojej dziewczynie. Później się już z nią nie kontaktował, a jego telefon stał się nieaktywny. Monitoring klubu potwierdza jednak trasę, zarejestrowaną przez zegarek. Widać na nim, że około godziny 1.15 Barosz Bogacz zmierza w kierunku ulicy Rzeźniczej. Mężczyznę widać także na nagraniu z ulicy Szewskiej.
- Ostatnie zdjęcia Bartka dostałam od jego kolegów. Było zrobione za 15 pierwsza w nocy, jeszcze w klubie. Bartek jest na nim z drinkiem - opowiada nam partnerka mężczyzny. Zaraz po zaginięciu Bartosza jego bliscy sprawdzili wszystkie wrocławskie szpitale. Nie trafił do żadnego z nich. - Nie zdradzamy żadnych scenariuszy, jakie bierzemy pod uwagę - ucina wszelkie pytania Rafał Jarząb z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Bartosz Bogacz ma 183 cm wzrostu, waży 80 kilogramów, ma włosy w kolorze ciemny blond i ciemnozielone oczy. Nosi okulary korekcyjne. W piątkowy wieczór był ubrany w czarną kurtkę i czarne spodnie. Miał z sobą sobie dokumenty, telefon, portfel i zegarek marki Samsung.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze