Gdybyśmy mieli porównać mecz Śląska Wrocław z Lechią Gdańsk do któregoś zabiegów medycznych, na myśl od razu przyszłoby jedno określenie. A mianowicie - był to futbol równie przyjemny w odbiorze, jak borowanie zębów. Z tego pojedynku zwycięsko wyszli piłkarze Śląska, którzy pokonali Lechię 1:0 i pozostają w grze o awans do europejskich pucharów.
Najważniejszym momentem meczu Śląska z Lechią Gdańsk była akcja, którą wrocławianie przeprowadzili w 77. minucie gry. Wtedy bowiem Peter Grajciar ładnie uruchomił podaniem Roberta Picha, a Słowak po krótkim rajdzie wrzucił piłkę w pole karne. Lecącą futbolówkę przytomnie przepuścił Marco Paixao, a ta spadła pod nogi jego brata bliźniaka Flavio. Portugalczyk nie kalkulował, tylko wybrał prosty wariant - bo futbol to przecież prosta gra. I uderzył z woleja, posyłając piłkę tuż obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza Lechii Łukasza Budziłka. Jak się okazało, był to gol na wagę zwycięstwa Śląska. Tak na dobrą sprawę w tym miejscu moglibyśmy zakończyć tę relację. Dodając tylko krótką informację, że dzięki trzem punktom zdobytym na gdańskiej Lechii, Śląsk awansował z szóstego na czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy. I pozostanie nim do niedzieli, a jeśli Wisła Kraków przegra z Legią w Warszawie, wtedy wrocławianie zostaną na swoim miejscu na dłużej. A trzeba dodać, że czwarta pozycja na koniec sezonu zapewni Śląskowi awans do europejskich pucharów.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze