Reklama

Jimek o pięknie World Games i historii hip hopu [WYWIAD]

25/06/2017 21:43

Radzimir „Jimek” Dębski opowiada o miłości do sportu i o tym, za co szanuje World Games. Muzyk wyjaśnia też, jak wyglądają jego przygotowania do ceremonii otwarcia tej imprezy.

Michał Hernes: Czy zagranie koncertu w trakcie ceremonii otwarcia World Games to wielka odpowiedzialność i wielka presja?


Radzimir „Jimek” Dębski: To ogromna przyjemność, a zarazem nowość dla mnie, bo nigdy jeszcze nie grałem w takiej „sali koncertowej”, to znaczy na stadionie. Poza tym muzyka symfoniczna wymaga odpowiednich warunków. Jej brzmienie na pewno będzie duże.


Czy na stadionie jest odpowiednia akustyka i odpowiednie warunki?


To zawsze trudna kwestia, ale jestem pełen nadziei, że pomoże na to, że znajdziemy się wysoko na wielkiej platformie. Orkiestra musi słyszeć samą siebie, ale ci fachowcy na pewno doskonale sobie poradzą. Próby są wspaniałe, intensywne i zwięzłe. Sala koncertowa w Narodowym Forum Muzyki brzmi nawet zbyt dobrze, bo gramy dość głośno. Bardzo się jednak cieszę, że tu jestem i po raz pierwszy gram w środku tego wspaniałego obiektu. To dla mnie zaszczyt.

Reklama

Jaką muzykę zagracie na otwarcie World Games?


Moją specjalność, która idealnie nada się na tę okazję, czyli specjalną wersję historii hip hopu przygotowaną trochę z zacięciem sportowym. Będzie w niej dużo walki, charakteru i tego, co w sporcie najfajniejsze. Przygotowujemy też tak zwaną klasykę gatunku, to znaczy „We Are the Champions”, którą zaśpiewa Natalia Sikora, posiadająca jeden z ostrzejszych głosów. Bardzo mnie to cieszy, bo po raz pierwszy będę z nią współpracował. Na pewno zrobimy to z zębem. Nie będzie to wykonanie, do jakiego ludzie są przyzwyczajeni. 

Reklama

Jak ważna jest dla pana bliska współpraca z muzykami?


To najważniejszy element służący temu, żeby dojść do celu. Mam ogromną przyjemność pracować z zespołem, który jest ciekawy, skory do współpracy i przygotowany nawet za bardzo. Ubolewam nad tym, bo chętnie bym ich jeszcze przycisnął, a chwilami nie było już jak.


Jak istotną rolę odgrywa dla pana improwizacja?


Jest bardzo ważna, ale w zależności od potrzeby i sytuacji. W przypadku orkiestry symfonicznej nie zawsze jest na nią miejsce. Przy tak dużej ilości muzyków i tak skomplikowanej logistyce nie powinno się zostawiać zbyt dużego pola do interpretacji, bo to utrudniłoby nam pracę. Pisanie nut tradycyjnymi metodami wymaga zapisania całej improwizacji tak, żeby w pewnym sensie jej nie było. Jeśli otwieramy drogę do interpretacji, to w wybranych fragmentach, a także w sposób kontrolowany i jasny.

Reklama

Jak ważne jest dla pana tworzenie muzyki symfonicznej z myślą o odbiorach, którzy niekoniecznie są do jej słuchania przyzwyczajeni?


Taki odbiorca wydaje mi się najciekawszy. Chętnie kilka razy go zaskoczę. Będę się starał to zrobić i  mam nadzieje, że mi się to uda.


Interesuje się pan sportem?


Niedawno był draft do koszykarskiej ligi NBA. Spóźniłem się na niego, bo pisałem wtedy nuty, więc mnie nie wybrali. Wkrótce rozpocznie się jednak liga letnia i liczę na to, że mnie zatrudnią. Mój kolega gra natomiast w futbol amerykański i będzie bronił barw reprezentacji Polski na World Games. Proszę nie drążyć jednak tematu, o kogo chodzi, bo znam go tylko z ksywy z wieczoru kawalerskiego mojego ciotecznego brata.

Reklama

Co sądzi pan o wydarzeniach takich jak World Games?


Piękno tej imprezy tkwi w tym, że jest zaskakująca. Daje nam możliwość obejrzenia sportowych dyscyplin, które na to zasługują, a których na co dzień nie oglądamy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości