Lekarzom nie udało się uratować życia dziewięcioletniego chłopca, do którego w piątek wieczorem podczas rodzinnej awantury w Prusicach strzelał ojciec - strażnik więzienny. Wcześniej zmarły zastrzelone przez szaleńca pięcioletnia siostra chłopca i jego babcia. Sam sprawca próbował popełnić samobójstwo, ale lekarze uratowali mu życie.
Dziewięcioletni Julek od piątku był w krytycznym stanie. Po reanimacji na miejscu strzelaniny śmigłowcem został przetransportowany do szpitala im. Marciniaka przy ul. Fieldorfa we Wrocławiu. Trafił na oddział intensywnej terapii. - Rokowania są złe - już wtedy nie pozostawiali złudzeń lekarze. Chłopca przy życiu podtrzymywała szpitalna aparatura.
W poniedziałek w szpitalu zebrało się konsylium lekarskie, które o godzinie 13.30 orzekło śmierć mózgu dziecka. Lekarze stwierdzili, że uszkodzenia mózgu są nieodwracalne i zdecydowali o odłączeniu sprzętu podtrzymującego chłopca przy życiu.
Do potrójnego zabójstwa w rodzinie Sz. z Prusic doszło w piątek wieczorem po rodzinnej awanturze. Jej sprawcą był 51-letni Adam Sz., strażnik więzienny z Wrocławia, dowódca specjalnej jednostki zajmującej się tłumieniem buntów więżniów.
Żona Adama Sz. po sprzeczce wyszła z pokoju, poszła do dzieci. 51-latek został sam z teściową. Chwycił za broń. Strzelił kobiecie prosto w głowę. Nie miała szans na przeżycie. Zabójca pobiegł do pokoju dziecinnego. Na oczach żony strzelił do pięcioletniej córeczki i dziewięcioletniego synka. Dziewczynka zmarła na miejscu. Chłopiec po długiej reanimacji trafił na oddział intensywnej terapii szpitala.
Do żony nie strzelał. Kobieta trafiła pod opiekę psychologów.
51-letni napastnik próbował popełnić samobójstwo. Lekarze go uratowali. W sobotę przeszedł dwie operacje. Jest w ciężkim stanie. Jeśli przeżyje, grozi mu dożywocie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.