8 godziny mieli czekać pod szpitalem na Weigla ratownicy jednego z zespołów pogotowia ratunkowego na przekazanie pacjenta lekarzom na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Problem blokowanie karetek na SOR-ach nie jest wcale nowy, o podobnych przypadkach pisaliśmy już jakiś czas temu.
O tym, że karetki pogotowia są blokowane w szpitalach na łamach tuWroclaw.com pisaliśmy już w 2017 roku. Niestety okazuje się, że od tamtego czasu wiele się nie zmieniło. Na facebookowym profilu „To nie z mojej karetki”, na którym ratownicy medyczni opisują różne przypadki ze swojej pracy, pojawił się ostatnio wpis o tym, że jeden z zespołów czekał na przyjęcie pacjenta od 14:05 do 22:00.
Karetka do szpitala przy Weigla przywiozła pacjenta z zawrotami głowy, który miał być poddany konsultacji neurologicznej. Jak opisują ratownicy tuż po przyjeździe zostali poinformowani, że neurolodzy nie mogą do nich zejść, bo reanimują pacjenta na oddziale. – Potem neurolog zszedł na SOR gdzie czekały na niego już 3 karetki. Wziął jednego pacjenta z kolejki i jednego z karetki "S" (jednej z czekających) i znowu się zapchało – relacjonują ratownicy.
– Blokowanie Zespołu Ratownictwa Medycznego w szpitalu zwiększa w znacznym stopniu ryzyko niedostarczenia pomocy innym potrzebującym; pamiętajmy, że Zespołów Ratownictwa Medycznego, w tym przypadku we Wrocławiu jest tylko 26 na prawie 650 000 ludności – czytamy we wpisie na Facebooku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze