Dantejskie sceny rozegrały pod Wrocławiem. Kierowca autobusu na oczach dzieci śmiertelnie potrącił psa. Świadkowie relacjonują, że pomimo zatrzymania pojazdu mężczyzna nie zareagował, tylko dodał gazu i odjechał. Trwa postępowanie w tej sprawie.
Do tych dramatycznych chwil doszło w środę, 2 sierpnia w godzinach popołudniowych w Minkowicach Oławskich (pow. oławski). Buldog francuski najpierw uciekł z posesji, a potem został śmiertelnie potrącony przez kierowcę autobusu.
- Nasz Bąbel uciekł z podwórka, następnie pobiegł do miejscowego sklepu, z którego został przegoniony. W momencie, kiedy próbowaliśmy go złapać pobiegł w stronę autobusu - relacjonuje kobieta, która ze względu na całą sprawę chce pozostać anonimowa. Mówi, że kierowca Polbusa z premedytacją rozjechał jej czworonoga. - Ten autobus wozi ludzi z i do pracy, do Toyoty w Jelczu-Laskowicach. Na przystanku wysiadała starsza pani i w tym momencie nasz pies podbiegł w stronę auta. Ta pani próbowała nawet go złapać, niestety bez skutku - podaje. Krzyki ludzi, którzy widzieli całe zajście zdały się na nic. - Kilka osób krzyczało, że pod kołami jest pies. Ten kierowca nawet się nie zatrzymał i nie wyszedł z autobusu, tylko przejechał mojego psa i pojechał dalej - opowiada zdruzgotana właścicielka. - Sytuacja, w której zwierzę wbiega nagle na ulicę jest inna, wtedy kierowca faktycznie nie ma jak zareagować. Mam nadzieję, że ten pan poniesie odpowiednią karę. Najgorsze jest to, że wszystko widziały moje dzieci - dowiadujemy się.
Spółka Polbus zapytana przez nas o to zdarzenie odpowiedziała jedynie, że sprawa jest w toku. -Informuję, iż w sprawie opisanego zdarzenia trwa postępowanie wyjaśniające - podaje Mariusz Kruk, Prezes Zarządu Polbus PKS. Do tej sprawy jeszcze wrócimy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze