Reklama

Klaudia jest już we Wrocławiu. Trafiła pod opiekę najlepszych lekarzy

03/06/2026 17:17

W środę po godz. 15 na lotnisku we Wrocławiu wylądował specjalny wojskowy samolot, na pokładzie którego z Pekinu do Polski wróciła 23-letnia Klaudia Uciechowska. To studentka z Wałbrzycha, której historia poruszyła całą Polskę. Prosto z lotniska kobieta trafiła na oddział intensywnej terapii szpitala wojskowego przy ul. Weigla we Wrocławiu. To tu lekarze stoczą walkę o jej zdrowie.


Aktualizacja, godz. 16.15. 

- Ewakuacja medyczna z Chin zakończona. Pani Klaudia jest już pod opieką lekarzy w IV Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką we Wrocławiu. Dziękuję wszystkim, którzy byli zaangażowani w organizację tej pomocy – majorowi lek. Marcinowi Kunickiemu wraz z wojskowymi ratownikami medycznymi z Zespołu Ewakuacji Medycznej 8 Bazy Lotnictwa Transportowego #Kraków oraz załodze samolotu specjalnego z 1 Bazy Lotnictwa Transportowego #Warszawa. Wierzę, że Pani Klaudia pod opieką lekarzy z wrocławskiego szpitala, szybko wróci do zdrowia i będzie mogła wrócić do Rodziny i bliskich - napisał po godz. 16 minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Reklama

***

Wcześniej pisaliśmy:

- Pani Klaudia trafi w Polsce w ręce naszych najlepszych lekarzy. Czekamy na Was - powiedział minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dla rodziny Klaudii jej powrót do Polski to moment pełen nadziei, ale także niepokoju. 23-letnia studentka z Wałbrzycha od kwietnia przebywała w ciężkim stanie w szpitalu w Pekinie. Jej historia w ostatnich tygodniach poruszyła tysiące Polaków, którzy śledzili informacje o zbiórkach, kolejnych komplikacjach zdrowotnych i przygotowaniach do niezwykle skomplikowanego transportu medycznego.

Reklama

Jeszcze kilka miesięcy temu Klaudia realizowała swoje marzenia. Fascynacja Chinami zaprowadziła ją najpierw na studia sinologiczne we Wrocławiu, a następnie do Pekinu, gdzie kontynuowała edukację na kierunku dziennikarskim prowadzonym w języku angielskim. Azja była dla niej czymś więcej niż tylko miejscem nauki. Podróżowała, poznawała kulturę i planowała związać swoją przyszłość właśnie z Chinami.

Dramat rozpoczął się w połowie kwietnia. Według relacji rodziny młoda kobieta nagle straciła przytomność. Wkrótce pojawiły się zaburzenia neurologiczne i psychiczne, które początkowo utrudniały postawienie właściwej diagnozy. Lekarze odkryli jednak źródło problemu – potworniaka jajnika, czyli nowotwór zazwyczaj uznawany za stosunkowo dobrze rokujący. W przypadku Klaudii doszło jednak do wyjątkowo rzadkich i groźnych powikłań.

Reklama

- Klaudia trafiła do szpitala w Pekinie w stanie krytycznym.  Lekarze zdiagnozowali u niej ostre zapalenie otrzewnej, zapalenie płuc, zapalenie mózgu, perforację dwunastnicy, ropień w okolicy wątroby oraz guz na jajniku – potworniaka. Ten guz został już usunięty, ale zanim do tego doszło, zdążył dokonać ogromnego spustoszenia w jej młodym organizmie. Powikłania są straszliwe. Każdy dzień to walka. Każda noc to strach, czy uda się ją uratować - mówiła mama Klaudii, pani Joanna. 

Młoda Polka trafiła na oddział intensywnej terapii, gdzie pozostawała nieprzytomna przez wiele tygodni.

Reklama

W tym czasie rodzice rozpoczęli walkę nie tylko o zdrowie córki, ale również o możliwość sprowadzenia jej do kraju. Koszty leczenia w Chinach rosły z dnia na dzień, a organizacja specjalistycznego transportu medycznego okazała się ogromnym wyzwaniem logistycznym i finansowym. W internecie ruszyły zbiórki pieniędzy, które spotkały się z ogromnym odzewem społecznym.

Sprawa zaczęła przyciągać uwagę mediów i opinii publicznej. W pomoc zaangażowały się polskie instytucje państwowe. Po licznych konsultacjach medycznych zapadła decyzja o zorganizowaniu specjalnej misji ewakuacji medycznej. Do Chin wysłano samolot wyposażony w specjalistyczny sprzęt oraz wojskowy zespół medyczny. Na pokładzie znalazła się również mama Klaudii, która od tygodni czekała na możliwość bezpiecznego sprowadzenia córki do domu.

Reklama

- Jak się cieszę, tak się boję. Boję się tego przelotu. Boję się, jak ona go przetrwa. Wiem, że będziemy mieli najlepszych lekarzy, bo jednak są to lekarze wojskowi, więc mamy najlepszych lekarzy na pokładzie, ale mimo wszystko bardzo się denerwuję tym przelotem, jej stanem zdrowia - mówiła pani Joanna.

Powrót do Polski nie oznacza końca walki. Lekarze podkreślają, że stan 24-latki pozostaje bardzo ciężki i wymaga dalszego intensywnego leczenia oraz długotrwałej rehabilitacji. Rodzina wierzy jednak, że obecność bliskich i opieka polskich specjalistów zwiększą jej szanse na odzyskanie zdrowia.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/06/2026 20:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości