We wtorek wrocławski sąd po raz kolejny zajmował się sprawą „wrocławskiego bombera”, który jest oskarżony o skonstruowanie i podłożenie ładunku wybuchowego w autobusie linii 145. Dziś przed sądem zeznawał m.in. kierowca pojazdu, który w ostatniej chwili wyniósł pakunek z autobusu.
Przypomnijmy, że były już student Politechniki Wrocławskiej Paweł R. jest oskarżony o zamach terrorystyczny i usiłowanie wymuszenia rozbójniczego. 22-latek w maju ubiegłego roku podłożył ładunek wybuchowy w wypełnionym pasażerami autobusie linii 145, wcześniej zadzwonił na numer alarmowy i zażądał 120 kg złota w zamian za rozbrojenie czterech bomb.
Dzięki szybkiej reakcji kierowcy, który wyniósł torbę, w której znajdowała się bomba skonstruowana z szybkowara, udało się uniknąć najgorszego. Eksperyment procesowy przeprowadzony przez prokuraturę wykazał, że nawet mimo błędu konstrukcyjnego, jaki popełnił mężczyzna, gdyby do wybuchu doszło wewnątrz pojazdu najprawdopodobniej mogłoby dojść do tragedii.
Kierujący wówczas pojazdem Dariusz K. dziś zeznawał przed sądem w charakterze świadka. Kierowca podkreślał, że gdyby wtedy nie wyniósł ładunku z pojazdu, dziś mógłby już nie żyć.
W trakcie badań biegli orzekli, że Paweł R. w momencie popełnienia przestępstwa miał w znacznym stopniu ograniczoną zgodność rozpoznawania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Sam oskarżony podczas pierwszej rozprawy mówił, że nie jest terrorystą, a jego celem było wyłącznie zdobycie okupu. Mimo wszystko grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze