Reklama

Koszykarze WKS-u toczyli wyrównany bój z Polonią przez 40 minut. A potem była dogrywka... [RELACJA]

25/11/2017 01:57

Przez niemal 40 minut spotkania z faworyzowaną Polonią Leszno koszykarze Śląska Wrocław prezentowali się naprawdę nieźle i niewiele zabrakło, by odnieśli sensacyjne zwycięstwo. Leszczynianie w ostatniej chwili wrócili do gry i doprowadzili do dogrywki, w której nie mieli sobie równych. Ostatecznie podopieczni Radosława Hyżego przegrali 86:96 i mogą jedynie żałować, że w odpowiednim momencie nie "dobili" rywala.

Wrocławianie zaskakująco dobrze rozpoczęli piątkowe spotkanie. Po pierwszych - bardzo wyrównanych - minutach Śląsk zaczął odskakiwać rywalom na kilka punktów, a pierwsze skrzypce w ataku grał środkowy Aleksander Dziewa. W drugiej kwarcie po celnej trójce Marcina Blumy gospodarze prowadzili już nawet różnicą dwunastu "oczek" (28:16), ale taki stan rzeczy nie utrzymał się zbyt długo. Leszczynianie odpowiadali trafieniami z dystansu oraz indywidualnymi akcjami, a prym wiódł Radosław Turbacz. Jeszcze przed przerwą Polonia odzyskała prowadzenie.


Bardzo zacięta była również trzecia kwarta. Chociaż Śląsk dwukrotnie budował większą przewagę, to nie potrafił udanych akcji ofensywnych poprzeć solidną obroną, wobec czego leszczynianie szybko nadrabiali straty. Po punktach Marcina Pławuckiego wrocławianie wygrywali sześcioma punktami (62:56), a jeszcze wcześniej nawet ośmioma (56:48), ale goście odpowiadali rzutami Kamila Chanasa i Nikodema Sirijatowicza. Ten ostatni został bohaterem leszczyńskiego zespołu, bo właściwie w pojedynkę doprowadził do dogrywki.

Reklama

Na nieco ponad minutę przed końcem Śląsk wygrywał 84:79 i niespodzianka wisiała w powietrzu, ale Sirijatowicz najpierw trafił za dwa, a chwilę później nie zadrżała mu ręka przy próbie trzypunktowej. Obie drużyny miały jeszcze szansę na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść w regulaminowym czasie gry, ale Maciej Krakowczyk nie wykorzystał żadnego z dwóch rzutów wolnych, a w odpowiedzi Chanas i Sirijatowicz spudłowali z dystansu. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była więc dogrywka.


W niej leszczynianie wyprowadzili dwa szybkie ciosy - za dwa trafił Maciej Rostalski, a chwilę potem trójkę dołożył Radosław Turbacz - i właściwie było po meczu. Piłka jak zaczarowana nie chciała po rzutach wrocławian wpaść do kosza, a Polonia powiększała swoje prowadzenie. Ostatecznie zakończyło się na dziesięciu punktach - 96:86.

Reklama


Koszykarzom Śląska należą się brawa za 39 minut spotkania. Szkoda tylko, że wrocławianie znowu tracą zwycięstwo w ostatnich sekundach - podobnie było przecież w starciu z Kotwicą Kołobrzeg, które przegrali w ostatniej akcji. Trener Radosław Hyży musi szybko wyciągnąć wnioski, bo na rozpamiętywanie porażki nie ma dużo czasu. W najbliższą środę (29 listopada) Śląsk zagra u siebie z kolejnym trudnym rywalem, jakim jest R8 Basket Kraków.


Śląsk Wrocław - Jamalex Polonia 1912 Leszno 86:96 pd. (25:16, 11:22, 29:25, 19:21, d:2:12)
Śląsk: Bluma 18 (4), Dziewa 14, Pławucki 14, Krakowczyk 11 (1), Żeleźniak 10 (3), Michałek 10, Musiał 6 (1), Mroczek-Truskowski 3, Grzeliński 0.
Polonia: Chanas 21 (3), Trubacz 17 (3), Sirijatowicz 16 (2), Rostalski 14 (1), Kaczmarzyk 8 (1), Wrona 8, Sanny 7 (1), Kobel 3 (1), Milczyński 2.


Paweł Prochowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości