Reklama

KPS - Gwardia 3:0. Bolesna lekcja wywieziona z Siedlec [RELACJA]

17/01/2019 19:50

To nie był dzień zespołu Piotra Lebiody. Porażka w trzech setach z KPS-em Siedlce i powrót do Wrocławia bez zdobyczy punktowej. Walki nie zabrakło, jedynie ryzyka w polu serwisowym, które pomogłoby zniwelować dobre przyjęcie gospodarzy.

O meczu takim, jak ten z KPS Siedlce, każdy z siatkarzy chciałby jak najszybciej zapomnieć. Waleczni Gwardziści momentami byli bezradni wobec dobrej gry gospodarzy. Tak jak w meczu rozgrywanym przy Krupniczej, pierwsze skrzypce w ataku siedleckiego zespołu odgrywał Bartosz Kowalczyk. Dla atakującego nie było w tym spotkaniu trudnych piłek, których nie potrafiłby skończyć. Jego akcje w ataku oscylowały wokół 58 procent skuteczności.


- Trudno wskazać jeden konkretny aspekt, który dziś zawiódł. Przede wszystkim nasze przyjęcie nie było na tyle dokładne. Od razu te błędy przekładały się na rozegranie i atak. KPS zagrał bardzo dobry mecz, umiejętnie stwarzali sobie dobre okazje. Świetnie grali zagrywką, od tego wszystko się zaczyna. Do tego dołożyli solidne przyjęcie, czujną asekurację i pewnie wygrali - podsumowuje Leszek Mazur, drugi trener Gwardii Wrocław.

Reklama

Wśród Gwardzistów zdecydowanie brakowało lidera. Zarówno Kamil Maruszczyk, jak i Michał Superlak mają za sobą lepsze spotkania. Tym razem często nadziewali się na blok albo nie mieścili się w "pomarańczowym". Mimo bólu barku na środku siatki dobrze spisywał się Arkadiusz Olczyk. Razem z Błażejem Szymeczko tworzyli zgrany duet, jednak ze względu na niedokładne przyjęcie, Jakub Nowosielski nie mógł zbyt często ich wykorzystać. W trudnych momentach do walki próbował pobudzać kapitan - Maciej  Naliwajko. Przyjmujący w ataku radził sobie całkiem nieźle, w meczu grał na zmianę z Łukaszem Lubaczewskim.


- Wszyscy z pewnością chcielibyśmy szybko zapomnieć o tym meczu. W pierwszym secie gra była bardzo wyrównana. Dlatego tak szkoda nam zwłaszcza tej pierwszej partii. Potem wynik coraz bardziej wymykał się nam spod kontroli. Kowalczyk i Dobosz byli dziś ważnymi postaciami w ich zespole, ponadto podbijali większość naszych ataków, to było trudne starcie. Byliśmy słabsi i mamy tego świadomość - mówi Maciej Naliwajko, kapitan Gwardii Wrocław.

Reklama

W całym spotkaniu zabrakło zdecydowanej zagrywki, która pozwoliłaby odrzucić rywala od siatki. KPS dysponował przyzwoitym przyjęciem i świetną asekuracją bloku. Wyrównany pierwszy set, przegrany tak naprawdę w końcówce, ostatecznie przesądził o dalszym przebiegu meczu. Gwardziści już nie byli w stanie wrócić do dobrej dyspozycji z pierwszej odsłony. W pozostałych dwóch partiach to gospodarze  narzucili swoje, twarde warunki gry, które utrzymali do końca. Dobrą okazją do rehabilitacji będzie kolejny mecz. Domowe spotkanie z Lechią Tomaszów Mazowiecki zapowiada się o tyle wyjątkowo, że odbędzie się przy obecności kamer Polsatu Sport, a telewizyjne starcia, wychodzą Gwardii całkiem nieźle. Mecz ten zaplanowano na 22 stycznia.


KPS Siedlce - Gwardia Wrocław 3:0 (25:23, 25:22, 25:13)
KPS: Antosik (3), Dobosz (11), Gibek (5), Kowalczyk (16), Sterna (4), Gałązka (7), Januszewski (libero) oraz Wiczkowski, Abramowicz, Iglewski (1).
Gwardia: Szymeczko (4), Naliwajko (9), Nowosielski (1), Maruszczyk (5), Olczyk (6), Superlak (8), Dzikowicz (libero) oraz Lubaczewski (1), Sternik (3), Kaźmierczak (3), Śnieżek (1), Lebioda (libero).
MVP spotkania: Radosław Sterna.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości