Kilkadziesiąt osób wzięło udział w piątkowym marszu „Antykomuna – w hołdzie ofiarom stanu wojennego” zorganizowanym przez wrocławskie środowiska nacjonalistyczne i narodowe. Na trasie marszu było spokojnie. Jego uczestnicy bez problemu przeszli wyznaczoną trasą z Parku Słowackiego na pl. Wolności.
Trasa wydarzenia została skrupulatnie zabezpieczona przez policję. W ścisłym centrum można było zaobserwować co najmniej kilkadziesiąt radiowozów. W zabezpieczeniu marszu brali udział także policjanci z innych miast, w tym Legnicy. Jeszcze przed startem przemarszu policja zamknęła ulice na jego trasie oraz kilka bocznych.
Organizatorzy manifestacji podjęli decyzję, że podczas piątkowego zgromadzenia nie będą wygłaszane przemówienia (te wkrótce mają zostać opublikowane w Internecie, by nie dawać pretekstu do rozwiązania marszu przez magistrat). Na początku ograniczyli się jedynie do kilku słów o powodzie marszu – 38. rocznicy wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, a także porannego zatrzymania Jacka Międlara przez ABW. – Zatrzymanie takiego człowieka 13 grudnia to jest strzał w kolano – mówił tuż przed startem Roman Zieliński.
Sam Międlar po porannym zatrzymaniu i przesłuchaniu w prokuraturze, został zwolniony i pojawił się na marszu. – Dziękuję, że mimo przeciwności losu, potrafiliśmy stworzy wielką antykomunistyczną wspólnotę. Precz z komuną – powiedział już pod koniec zgromadzenia.
Organizatorzy dziękowali też Młodzieży Wszechpolskiej, ONR-owi i Ruchowi Narodowemu, którego działacze wzięli udział w manifestacji. Podkreślali też, że wyciągnęli wnioski po przerwanym przez magistrat marszu z okazji 11 listopada i tym razem lepiej przygotowali się do imprezy, czego jednym z widocznych efektów miała być choćby widoczna i odpowiednio oznaczona „ochrona marszu”, która miała pilnować porządku w trakcie imprezy.
Manifestanci specjalnie na piątkowy marsz przygotowali dwa banery. Na czele pochodu można było zobaczyć hasło „Komuna wczoraj, komuna dziś”, na którym zestawiono Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina z liderami dzisiejszej polskiej lewicy – Czarzastym, Biedroniem i Zandbergiem, a sierp i młot z flagą Unii Europejskiej i tęczą – symbolem LGBT.
Na drugiej grafice znalazło się hasło „Z komunistami się nie dyskutuje, do komunistów się strzela”. Obecny na miejscu delegat z Urzędu Miejskiego Wrocławia uznał jednak, że jest to „mowa nienawiści” i po ostrzeżeniu urzędnika, grafika została zakryta.
W pochodzie można było zobaczyć jeszcze baner „Śmierć wrogom ojczyzny”, ktoś przyniósł też flagę z logotypem „Solidarności”. Maszerujący wznosili też różne hasła. M.in. obok: „Precz z komuną” i „Raz sierpem raz młotem w czerwoną hołotę”, słychać było: „Nie ma wolności, bez Solidarności”, czy „Nigdy więcej komunizmu”.
Grupa manifestantów po godzinie 20:00 dotarła na plac Wolności, a następnie przeszła pod Pomnik Ofiar Stalinizmu, gdzie na zakończenie odśpiewano Rotę oraz Mazurka Dąbrowskiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze