Andrzej Kilijanek, młody działacz Prawa i Sprawiedliwości, który otwiera listę tej partii w okręgu numer 4 to zdaniem Krzysztofa Szczerby (byłego radnego tej formacji) jeden z „no-name’ów”, którzy z poparciem partii Jarosława Kaczyńskiego walczą o mandaty radnych miejskich. Kilijanek odpowiada, że choć nie bryluje w mediach, na rzecz Wrocławia działa od ponad 4 lat i przypomina swojemu koledze, że gdy ten startował w poprzednich wyborach też był początkującym politykiem.
Przypomnijmy, że Krzysztof Szczerba, który opuścił Prawo i Sprawiedliwość i przeszedł do klubu radnych Rafała Dutkiewicza, nie szczędzi krytyki pod adresem swojej poprzedniej partii. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej mówił o słabych kadrach PiS oraz o tym, że partia wpisała na listy osoby, które nie mają większych osiągnięć poza lojalnością wobec Mirosławy Stachowiak-Rózeckiej.
Zdaniem byłego radnego PiS jedną z takich osób ma być Andrzej Kilijanek, który w wyborach startuje z pierwszego miejsca w okręgu nr 4 (Przedmieście Oławskie, Księże, Brochów, Bieńkowice, Jagodno, Wojszyce, Ołtaszyn, Krzyki-Partynice, Klecina, Oporów). – Jakie on ma osiągnięcia? Jeżeli się nie mylę to nigdy nie startował w jakichkolwiek wyborach, nawet do rady osiedla – komentował Szczerba. – Nie zgadam się na „kilijankizację” Wrocławia, na to, żeby ludzie bez doświadczenia, jak Andrzej Kilijanek rządzili Wrocławiem, tak jak nie zgadzam się na „miesiwizację” Polski i Wrocławia – grzmiał podczas poniedziałkowej konferencji.
Kilijanek uważa, że jego były kolega partyjny zapomniał, że cztery lata temu, mając zaledwie 24 lata, kandydował do rady miejskiej jako początkujący polityk. – Krzysiu Szczerba się pogubił. Pamiętam, jak przychodziliśmy do Prawa i Sprawiedliwości ponad cztery lata temu. Wtedy on też nie miał żadnego przygotowania i doświadczenia. Wtedy to dla niego nie było żadnym problemem – mówi w rozmowie z tuWroclaw.com.
Andrzej Kilijanek przekonuje nas, że na arenie politycznej i społecznej aktywnie działa od 2014 roku. – Największą moją akcją była inicjatywa „Wrocławskie Referendum”. Wtedy koordynowałem prace. Nie wychodziłem na pierwszy plan, nie pokazywałem się w mediach, ale uważam to za mój atut. Zajmowałem się ciężką pracą, która teraz została doceniona – tłumaczy. – Nie pracuję w żadnej spółce skarbu państwa. Podążam swoją ścieżką kariery i swoim tempem, a Krzysiowi życzę więcej cierpliwości, bo tego mu zabrakło – mówi kandydat PiS na radnego miejskiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze