Jak na upalny dzień, na wrocławskim Morskim Oku było w poniedziałek wyjątkowo pusto. Wygląda na to, że wrocławianie obawiają się, czy w związku z katastrofą ekologiczną na Odrze kąpiel tutaj jest bezpieczna. - Niepotrzebnie - mówią zgodnie pracownicy kąpieliska i naukowcy.
- Woda z Odry w Morskim Oku, to była proszę pana za Niemca - mówi Zbigniew Ziętal, pracownik kąpieliska, który odpowiada m.in. za uzupełnianie wody w akwenie. I rzeczywiście, dziesiątki lat temu, gdy wody w Morskim Oku brakowało, była pompowana przez pobliską Czarną Wodę z sąsiedniej Odry. - Teraz korzystamy z wód podziemnych. Mamy studnię i pompy. Nawet dziś dolewałem świeżą wodę. Jest czyściutka. Z brzegu widać pływające ryby - opowiada pan Zbigniew.
Oficjalne stanowisko WCT Spartan, gospodarza obiektu, jest jednoznaczne: - Kąpielisko Morskie Oko jak i inne obiekty nie maja kontaktu z wodą z Odry oraz nie ma żadnych połączeń z ciekami wodnymi z Odry, ponieważ wszystkie kąpieliska są usytuowane powyżej poziomu rzeki. Obserwowana przez nas flora i fauna na terenie tych obiektów w żaden sposób nie ucierpiała, dlatego nie ma obaw w korzystania z kąpielisk.
- Na Morskim Oku spędzam letnie popołudnia, jest to jedno z moich ulubionych miejsc na mapie Wrocławia - mówi portalowi TuWroclaw.com dr hab. Marek Kasprzak, kierownik Zakładu Geomorfologii na Wydziale Nauk o Ziemi i Kształtowania Środowiska Uniwersytetu Wrocławskiego. - Kąpielisko Morskie Oko nie ma bezpośredniego połączenia z żadnym z kanałów Odry lub ich dopływów i nie ma żadnych możliwości wpłynięcia do niego wód powierzchniowych przy niskich i średnich stanach wody w rzece - potwierdza naukowiec.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze