Reklama

Motorniczy, który groził kierowcy bronią uniknie kary?

27/01/2025 20:09

Jaka kara spotka motorniczego, który w piątek wieczorem w centrum Wrocławia na oczach pasażerów wybiegł w tramwaju i groził pistoletem kierowcy, który zablokował mu torowisko? Może się okazać, że żadna. Poszkodowany kierowca wciąż nie zgłosił się na policję. Motorniczemu nie można więc postawić żadnych zarzutów dotyczących tego incydentu.

O tym szokującym zajściu pisaliśmy na TuWroclaw.com w weekend. Przypomnijmy. Pracownik MPK wściekł się, gdy żółte auto osobowe zablokowało mu w piątek wieczorem przejazd przez pl. Strzegomski. Auto zatrzymało się, by przepuścić jadący na sygnale radiowóz. W konsekwencji motorniczy musiał zatrzymać tramwaj. Wybiegł z niego z pistoletem (dziś wiemy, że była to broń gazowa). Podszedł do auta i wymierzył z broni do przerażonego kierowcy. Wszystko to działo się na oczach co najmniej kilkunastu pasażerów.

Reklama

Motorniczy z tramwaju linii 12 miał przy sobie narkotyki, odpowie więc za ich posiadanie. Policja czeka też nadal na wyniki badań toksykologicznych, które mają wykazać, czy mógł zażywać je zanim siadł za sterami tramwaju. Za same groźby wobec kierowcy jedyną konsekwencją dla 27-latka jest jednak jjak na razie utrata pracy w MPK.

Jedynym dowodem w tej sprawie są jak dotąd zdjęcia, które ukazały się na kanale Stop Cham na YouTube. To za mało, by postawić motorniczemu zarzuty.  - Groźby karalne ścigane są na wniosek pokrzywdzonego - tłumaczy portalowi TuWroclaw.com Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Policja nie może szukać poszkodowanego sama. To on musi zgłosić się do funkcjonariuszy i zeznać, że naprawdę przestraszył się mierzącego do niego z broni młodego motorniczego. Prawo mówi bowiem, że za groźny karalne można odpowiadać tylko wówczas, gdy u poszkodowanego lub najbliższych mu osób "groźba wzbudza uzasadnioną obawę, że będzie spełniona". Gdyby tak się stało, motorniczy mógłby pójść nawet na 3 lata do więzienia.

Reklama

- Na pl. Strzegomskim doszło do całkowicie nieakceptowalnego incydentu - oświadczyło po poniedziałkowym zajściu MPK. Zachowanie swojego pracownika nazywa "całkowicie niedopuszczalnym" oraz "przekraczającym wszelkie normy i standardy funkcjonowania w przestrzeni publicznej".

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości