W czwartek na skrzyżowaniu ulic Sanockiej i Ślężnej pod kołami autokaru zginęła 43-letnia wrocławianka, wioząca w foteliku syna. Dziecko przeżyło tragiczny wypadek, ale jest w ciężkim stanie. Na Ślężnej stoi ghost bike - rower duch, upamiętniający zmarłą rowerzystkę. Obok niego postawiono znicze.
W weekend zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku usłyszał 58-letni kierowca pojazdu, który nie miał uprawnień do kierowania nim. Na bazie przeprowadzonych przez wrocławskich policjantów z Wrocławia czynności oraz w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy i opinię biegłego, 58-letni mężczyzna, kierujący w czwartek autobusem bez uprawnień, usłyszał w prokuraturze zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Sąd zastosował wobec niego środki zapobiegawcze w postaci policyjnego dozoru, poręczenia majątkowego i zakazu opuszczania kraju.
Przy skrzyżowaniu ul. Sanockiej ze Ślężną pojawił się biały rower (ghost bike). Obok niego postawiono kilka zniczy.
– Ilu jeszcze naszych bliskich, znajomych czy innych wrocławian musi zginąć, byśmy uznali, że śmierć na drogach to coś, czemu powinniśmy za wszelką cenę zapobiegać? Jak długo będziemy się godzić na wymuszanie pierwszeństwa, przekraczanie prędkości, bierność policji? – napisali wrocławscy aktywiści z Akcji Miasto. – Chcemy bezpiecznego Wrocławia - dla nas, naszych dzieci, dla wszystkich. Działajmy wspólnie, by osiągnąć ten cel. Mówmy o tym, że miasto, na którego ulicach nie giną ludzie, to normalne miasto. Mobilizujmy władze i policję do efektywnych działań. Jeżdżąc przepisowo dawajmy dobry przykład - po to, by taka tragedia już nigdy się nie wydarzyła – dodali.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze