To tutaj się wychował, to tutaj uczył się gry na gitarze, to tutaj przeżywał pierwsze młodzieńcze bunty, to także tu - już jako gwiazdor rocka - wywołał niebywały skandal obyczajowy. We Wrocławiu od poniedziałku trwają zdjęcia do filmu o liderze Lady Pank Janie Borysewiczu - ikonie muzyki i jednym z najpopularniejszych w Polsce gitarzystów. Realizuje je Netflix.
- Bardzo cieszę się, że historia Lady Pank i moja droga pojawią się na ekranie. Mam nadzieję, że ten film pokaże, że w tamtych czasach muzyka to było coś więcej niż tylko granie. Była formą naszej wolności - mówi Jan Borysewicz.
Dziś na ulicy Więckowskiego zrobiło się biało. Filmowcy nagrywali tu zimowe sceny z miasta. Wybór miejsca był prosty - stare kamienice sprawiają, że niewiele trzeba zmieniać, by osiągnąć klimat lat osiemdziesiątych.
Ale najważniejsze sceny będą realizowane na Sępolnie. To tutaj, przy ulicy Wysockiego, Jan Borysewicz spędził dzieciństwo. Kilka kroków stąd, w domu kultury Światowid (dziś to kościół, a ośrodek kultury ma już tylko niewielką salkę), uczył się gry na gitarze i podglądał próby miejscowych kapel. Także przed dawnym Światowidem są dziś filmowe kamery. Nowe ławki zniknęły z osiedlowych alejek, a ich miejsce zajęły takie z poprzedniej epoki. Nawet kosze na śmieci są takie, jak w latach 80.
Zdjęciami do produkcji Netflixa żyje całe osiedle. Jest tak dumne ze swojej gwiazdy, że miejscowy proboszcz zgodził się na dwa dni zamknąć kościół, a msze przenieść do domu katechetycznego. W świątyni filmowcy nagrywali sceny z młodości Borysewicza.
Jan Borysewicz urodził się we Wrocławiu w roku 1955. Na Sępolnie spędził dzieciństwo i młodość. Wraca w to miejsce do dziś, choć od dawna mieszka w Warszawie. - Tam się wychowałem, tam są moje miejsca i kiedy mi tylko czas pozwala, to przyjeżdżam do Wrocławia odwiedzić starszą córkę i wnuczkę. Lubię przechadzać się uliczkami Sępolna, spotykać znajomych. Niestety, odległość Wrocławia od Warszawy jest strasznie duża, dlatego nie jestem w rodzinnym mieście tak często, jakbym chciał - mówił w jednym z wywiadów.
Także tutaj, już jako gwiazdor rockowej kapeli, wywołał niebywały skandal obyczajowy. Był 1 czerwca 1986 roku. Koncert z okazji Dnia Dziecka na Stadionie Olimpijskim, trzy minuty spacerem od rodzinnego domu Borysewicza. Gwiazdą wieczoru był Lady Pank. Na koncert przyszło 50 tysięcy ludzi. Muzycy pojawili się na scenie mocno niedysponowani. Widać było, że impreza z poprzedniego dnia mocno się przedłużyła. Widownia głośno komentowała stan muzyków. To zirytowało Borysewicza. Najpierw wykonał do ludzi tzw. gest Kozakiewicza, wreszcie ściągnął spodnie, pokazując dzieciom swoje przyrodzenie. Koledzy z zespołu wyprowadzili Borysewicza ze sceny. Wezwano milicję. Ta potwierdziła, że Borysewicz jest pijany. Na dodatek był agresywny. Sąd skazał go potem za to na trzy lata więzienia, objęła go jednak amnestia i za kraty nie trafił. Peerelowskie władze po tym incydencie zawiesiły działalność zespołu Lady Pank.

Czy to wydarzenie pojawia się w scenariuszu filmu pod roboczym tytułem "Jan Bo"? Producent nie zdradza. Wiemy za to, że film ma się zaczynać od sceny z 1983 roku. Jan Borysewicz, wchodzi na scenę wbrew zakazowi komunistycznej władzy, która chce ocenzurować jego utwór. Koncert zostaje przerwany, a muzycy aresztowani. Akcja cofa się w czasie, by pokazać, jak to wszystko się zaczęło.
- Historia Borysewicza, osadzona w realiach lat 80. i 90., to opowieść o buncie, pasji i cenie, jaką można zapłacić za wolność artystyczną - podkreśla Netflix.
Reklama
Jana Borysewicza zagra Mikołaj Bukrewicz. W pozostałych członków zespołu Lady Pank wcielą się: Hubert Miłkowski, Krzysztof Oleksyn, Mikołaj Matczak oraz Marcel Barra. Za reżyserię odpowiada Kristoffer Rus. Autorami scenariusza są Wiktor Piątkowski oraz Joanna Kozłowska. Producentem filmu jest Paprika Studios.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.