Reklama

Janek wrócił na Sępolno. Taki, jakim go pamiętają sprzed 50 lat


Pan to pewno gra Janka! Boże jedyny! Od razu poznałam. Ale jak tu nie poznać, jak od małego go znałam. Aż mi się łzy cisną ze wzruszenia - starsza pani akurat wracała z zakupów. Weszła prosto na plan zdjęciowy, stając oko w oko z Mikołajem Bukrewiczem, młodziutkim aktorem, wyglądem jakby przeniesionym z lat 70. To on wciela się w rolę Jana Borysewicza z Lady Pank w filmie nagrywanym dziś przez Netflix na wrocławskim Sępolnie. W tłumie gapiów Janka znał każdy. I każdy ma do opowiedzenia niejedną historię.


Filmowcy, którzy na rodzinnym osiedlu Jana Borysewicza realizują dziś zdjęcia do filmu o ikonie polskiego rocka i gitarzyście Lady Pank, nie mają łatwego zadania. Bo na Sępolnie gapiów jest  więcej niż statystów. Któż tu nie znał Janka. Z tym chodził do klasy, tamten miał sąsiadkę, do której się zalecał. Do tego wpadał z gitarą, od tego pożyczał wzmacniacz. Ten chodził z nim wódkę i trenował boks, ten go podwoził maluchem na dworzec. Każdy ma tu swoją historię i swoje wspomnienia.

KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA Z PLANU FILMOWEGO NA SĘPOLNIE

- Co to za film tu kręcą - starszy pan akurat spacerował ulicą Kosynierów Gdyńskich. - O Borysewiczu? Gadasz pan?! Toż to przecież mój kumpel był. Graliśmy razem!

Reklama

To Andrzej Polak, 78-letni mieszkaniec Sępolna. I perkusista Lady Pank z jego pierwszego składu. Razem grali debiutancki koncert w warszawskim klubie Park w 1982 roku. - "Małą Lady Punk" i "Mniej niż zero" na pewno pan zna. Perkusja była moja - podkreśla z dumą. - Pierwsze próby mieliśmy w Rurze na Łaziennej. Dopiero co powstała. Długo z nimi nie grałem. Kilka miesięcy. Wyjechałem z Polski, zarabiać lepsze pieniądze - tłumaczy.

- Trochę to inaczej wyglądało, ale niech się bawią - komentuje to, co się dzieje na planie zdjęciowym. Statyści akurat ustawiają się do sceny z przemarszu wrocławskiej pielgrzymki na Jasną Górę. "My chcemy Boga, Panno Święta" - śpiew tłumu niesie się na pół Sępolna. - No ale chyba nie będzie tego śpiewał Janek? Oj, święty to on nie był nigdy! Gdzie on i pielgrzymka! - śmieje się Andrzej Polak.

Reklama

Jan Borysewicz urodził się we Wrocławiu w roku 1955. Na Sępolnie spędził całe dzieciństwo. Mieszkał przy ulicy Jezierskiego. Kilka kroków stąd, przy ulicy Brzóski, w domu kultury Światowid (dziś to kościół, a ośrodek kultury ma już tylko niewielką salkę), uczył się gry na gitarze i podglądał próby miejscowych kapel.

- Jego to wszędzie było pełno. Każdy mówi, że go zna i to prawda. Po domach chodził, zabawić się lubił. A że dobrze grał na gitarze, to i na prywatki wszyscy go ciągnęli - opowiada pan Krzysztof, dziś siedemdziesięciolatek (ten, od którego pożyczał wzmacniacz). - Tylko na tym stadionie się nie popisał. Ale to cały Janek.

Reklama

"Ten stadion" to Stadion Olimpijski, trzy minuty spacerem od rodzinnego domu Borysewicza. Był 1 czerwca 1986 roku. Koncert z okazji Dnia Dziecka. Gwiazdą wieczoru był Lady Pank. Borysewicz wrócił na swoje osiedle już jako gwiazda rocka. Na koncert przyszło 50 tysięcy ludzi. Ale muzycy pojawili się na scenie mocno niedysponowani po nocnej imprezie. Widownia głośno to komentowała. To zirytowało Borysewicza. Najpierw wykonał do ludzi tzw. gest Kozakiewicza, wreszcie ściągnął spodnie, pokazując tłumowi swoje przyrodzenie. Koledzy z zespołu wyprowadzili go ze sceny. Wezwano milicję. Ta potwierdziła, że Borysewicz jest pijany. Na dodatek był agresywny. Sąd skazał go potem na trzy lata więzienia, objęła go jednak amnestia i za kraty nie trafił. 

Reklama

Choć Borysewicz od dawna mieszka w Warszawie, na Sępolno wraca gdy tylko może. - Tam się wychowałem, tam są moje miejsca i kiedy mi tylko czas pozwala, to przyjeżdżam do Wrocławia odwiedzić starszą córkę i wnuczkę. Lubię przechadzać się uliczkami Sępolna, spotykać znajomych. Niestety, odległość Wrocławia od Warszawy jest strasznie duża, dlatego nie jestem w rodzinnym mieście tak często, jakbym chciał - mówił w jednym z wywiadów. 

Film o Borysewiczu (roboczy tytuł to "Jan Bo") ma się zaczynać od sceny z 1983 roku. Jan Borysewicz, wchodzi na estradę wbrew zakazowi komunistycznej władzy, która chce ocenzurować jego utwór. Koncert zostaje przerwany, a muzycy aresztowani. Akcja cofa się w czasie, by pokazać, jak to wszystko się zaczęło.  - Historia Borysewicza, osadzona w realiach lat 80. i 90., to opowieść o buncie, pasji i cenie, jaką można zapłacić za wolność artystyczną - zdradza Netflix.

Reklama

Jana Borysewicza zagra Mikołaj Bukrewicz. W pozostałych członków zespołu Lady Pank wcielą się: Hubert Miłkowski, Krzysztof Oleksyn, Mikołaj Matczak oraz Marcel Barra.  Za reżyserię odpowiada Kristoffer Rus. Autorami scenariusza są Wiktor Piątkowski oraz Joanna Kozłowska.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/08/2025 16:12
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Forest 2025-08-22 10:24:01

    Janek, wracaj do Wawy, tam twoje miejsce wśród innych "gwiazd i talentów".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości