W miniony weekend drugoligowe rezerwy koszykarskiego Śląska Wrocław wygrały na wyjeździe w Pleszewie z miejscowym Koszem 81:80, a końcówka tej potyczki wzbudziła wiele kontrowersji. I choć podopieczni Tomasza Jankowskiego wywalczyli dwa meczowe punkty, to przez rażący błąd sędziów spotkanie to zostanie powtórzone.
Do końca spotkania pozostawało nieco ponad 3 sekundy, Kosz wygrywał 80:79. Zawodnik Śląska, Jan Malesa spudłował rzut wolny, wrocławianie w zamieszaniu podkoszowym zebrali piłkę i natychmiast oddali do Kacpra Marchewki, który oddał rzut trzypunktowy niemal równo z syreną i był przy tym faulowany. Zawodnik WKS-u wykorzystał dwie z trzech prób, gospodarze nie mogli już wznowić gry, więc Śląsk II wygrał 81:80. W czym zatem problem? Cała akcja trwała... około sześciu sekund, podczas gdy na zegarze pozostawały trzy - sędziowie stolikowi zbyt późno uruchomili czas.
Gospodarze od razu wskazywali, że czas został uruchomiony ze znacznym opóźnieniem, w związku z czym złożyli protest. Gdyby zegar został uruchomiony zgodnie z przepisami, czyli w momencie kiedy piłka po rzucie Malesy została dotknięta przez któregoś z zawodników, Marchewka nie mógłby oddać rzutu przed końcową syreną. Nie byłby wówczas faulowany, a Śląsk tego meczu by nie wygrał. Wydział Rozgrywek Departamentu Sportu PZKosz, w związku z protestem meczowym Kosza Pleszew podjął decyzję o... powtórzeniu meczu w całości.
- Na końcowy wynik meczu wpływ miał ewidentny błąd w pomiarze czasu, nie naprawiony przez sędziów - czytamy w oficjalnym uzasadnieniu. Dodajmy, że sędziowie i komisarz meczu objęci zostaną konsekwencjami zgodnymi z zasadami Wydziału Sędziowskiego PZKosz.
I choć stronom przysługuje odwołanie od tej decyzji, to trudno spodziewać się, że zostanie ono wniesione, bo powyższy film z końcówki spotkania rozwiewa chyba wszelkie wątpliwości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze