Reklama

Niespodzianka w Orbicie! Impelki urwały punkt mistrzyniom Polski [RELACJA, WIDEO]

18/12/2017 12:12

Dla Chemika Police - mistrza Polski i jednej z najlepszych drużyn w kraju - starcie z Impelem Wrocław miało być łatwym spotkaniem. Podopieczne Marka Solarewicza postawiły się wyżej notowanym przeciwniczkom i choć przegrały 2:3, to wywalczyły jedno "oczko" i pozostawiły po sobie bardzo dobre wrażenie.

Kibice zgromadzeni w Hali Orbita mieli nadzieję zobaczyć siatkówkę z prawdziwego zdarzenia. Nadzieje niebezpodstawne, bo do Wrocławia przyjeżdżał najbardziej utytułowany w ostatnich latach klub w Polsce, etatowy zdobywca tytułu mistrza kraju, zespół naszpikowany gwiazdami światowego formatu. Po Impelkach było widać, że do tego pojedynku podchodzą wyjątkowo skoncentrowane. Sztab szkoleniowy wrocławskiego zespołu zapowiadał zresztą, że nikogo nie interesuje to, kto jest typowany na faworyta - dopóki piłka w grze, wszystko może się zdarzyć.


Zaczęło się bardzo mocno. I to już podczas rozgrzewki. Po zagraniach zawodniczek obu ekip widać było, że nikt tu nie chce dostać nic za darmo, a na pewno się tego nie spodziewa. I słusznie. Pierwszy set przebiegał w taki sposób, że mógłby być scenariuszem do hollywoodzkiego filmu. Było wszystko, czego po takiej produkcji można oczekwiać - poświęcenie, niesamowite obrony, piorunujące ataki, zażarta walka i niespodziewane zwroty akcji. I właśnie zwrot akcji był najbardziej zapamiętanym przez wszystkich elementem tej partii. Gdy, przy stanie 21:24 wszyscy myśleli, że w pierwszym secie zwyciężą policzanki, publiczność zgromadzona w hali na własnej skórze przekonała się czym są prawdziwe siatkarskie emocje. Impelki, poświęcając się absolutnie, tworząc monolit nie do przebicia, konsekwentnie gromadziły kolejne punkty, by ostatecznie zwyciężyć 26:24. Kropkę nad "i" postawiła Julia Szczurowska, atakując delikatnie, ale z fantazją.

Reklama

Od tego momentu nie było już we Wrocławiu faworytów. Były za to dwie równorzędne ekipy, ze swoimi ambicjami, świadome swoich słabych i mocnych stron. Z pomysłem na grę i głodne zwycięstwa. Każdy punkt jednej ekipy powetowany był stratą kolejnego, jeden uciekał, drugi gonił. I tak przez cały czas. Co prawda sety numer 2 i 3 należały do policzanek, ale różnice były znikome - obie partie wrocławianki przegrały do 22.


Czwartia partia była, o dziwo, zupełnie inna. Impelki zasnęły, jakby nie pojawiły się na początku na boisku i pozwoliły Chemikowi zaszaleć na tyle, by zbudował przewagę aż ośmiu punktów. I znowu kibiców czekało zaskoczenie - Impel nie dość, że się obudził, to zrobił to na tyle skutecznie, że zwyciężył w czwartym secie 25:21 i doprowadził do tie-break"a.

Reklama

Ostatnia partia meczu rozgrywana była w dobrze znany z tego meczu sposób - punkt za punkt do samego końca. Na nieszczęście dla wrocławskich kibiców, ten wielki spektakl zakończył się nieznacznym zwycięstwem zespołu z Polic. Dzięki wywalczonemu punktowi wrocławianki nie pozwoliły reszcie stawki na ucieczkę i wciąż mają szansę na walkę o pierwszą część tabeli. Kolejny mecz we Wrocławiu siatkarki Impelu rozegrają już w nowym roku, a zanim rozjadą się na świąteczną przerwę, 20 grudnia zagrają o ligowe punkty z Budowlanymi Toruń.


Impel Wrocław - Chemik Police 2:3 (26:24, 22:25, 22:25, 25:21, 13:15)


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości