W meczu 16. kolejki Tauron Basket Ligi Kobiet MKK Siedlce pokonało Ślęzę Wrocław 70:59. Debiut Krzysztofa Szweja w roli szkoleniowca wrocławianek okazał się nieudany. Kolejna szansa na dwa punkty dla Ślęzy już w kolejną sobotę w Rybniku.
Pierwsze minuty tego pojedynku były bardzo udane dla zespołu z Wrocławia. Rozpoczęła je celnym rzutem za trzy punkty Jhasmin Player, a potem głównie dzięki dobrej grze właśnie Player, ale także Adrianne Ross i Chineze Nwagbo Ślęza prowadziła przez większość pierwszej kwarty.
Kroku wrocławiankom próbowała dotrzymać kapitan MKK Elżbieta Mukosiej (10 punktów w tym fragmencie gry) oraz Eureka Brooks. To właśnie amerykańska rozgrywająca drużyny gospodarzy po swoim celnym rzucie z dystansu wyprowadziła po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie MKK, które prowadziło już do końca pierwszej kwarty.
Druga „ćwiartka” rozpoczęła się znów od punktów Brooks, na które chwilę później odpowiedziała skuteczną akcją „2+1” Player. Niestety przez kolejne trzy minuty Ślęza nie trafiła do kosza MKK, a że przeciwniczki zdobyły w tym czasie osiem punktów z rzędu, przewaga zespołu prowadzonego przez trenera Teodora Mollova wzrosła do dziewięciu punktów (29:20). Utrzymywała się ona do syreny kończącej drugą połowę, którą celnym trafieniem za trzy zakończyła ukraińska skrzydłowa MKK - Ganna Zarycka, ustalając jej wynik na 38:28 dla drużyny z Mazowsza.
Po zmianie stron ekipa trenera Szweja próbowała odrabiać straty. Niestety gospodynie w dalszym ciągu nie tylko utrzymywały bezpieczną przewagę, ale i ją powiększały (po kolejnej celnej „trójce” Brooks na 2:41 przed końcem trzeciej kwarty wynosiła ona już 17 punktów).
W ostatnich minutach tej części gry ciężar gry wrocławianek wzięła na siebie Nwagbo. Dzięki jej pięciu punktom z rzędu, oraz dwóch „oczkom” Player, żółto-czerwone zniwelowały straty do ośmiu punktów, co zapowiadało emocje w czwartej kwarcie. Niestety mimo ambitnej gry drużyny, koszykarkom Ślęzy nie udało się w ostatnich dziesięciu minutach przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną siedlczanek 70:59.
– Zespół z Siedlec postawił nam dziś trudne warunki, ale mimo porażki dziękuję moim zawodniczkom za walkę. Zagraliśmy dobrze w obronie, choć rywalki miały dziś bardzo dobrą skuteczność rzutów za trzy punkty, a niektóre wpadały im z bardzo trudnych pozycji. Nam tego właśnie zabrakło i to była główna przyczyna naszej porażki. Nie poddajemy się jednak i walczymy dalej – mówił po spotkaniu Krzysztof Szwej, nowy trener Ślęzy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze