Reklama

Odkrywamy Wrocław: Powojenne kina

16/01/2011 00:00

Były czasy, i to wcale nie przed wojną, gdy we Wrocławiu mieliśmy ponad trzydzieści małych kin. Dziś wygląda to nieco inaczej, my jednak zabieramy was w czasy, gdy ambicją Okręgowego Zarządu Kin było to, aby każda dzielnica miała własne kino.

Pierwszym powojennym kinem we Wrocławiu było kino „Warszawa” znajdujące się w podwórku
między ulicą Świerczewskiego (obecnie Piłsudskiego) a ul. Świdnicką. Powstało ono w miejscu
przedwojennego kina „Palast-Theater”, które otwarto we wrześniu 1910 roku w kamiennicy
kupca Moritza Branissa nad modną restauracją Palast-Restaurant. Kino „Warszawa” otwarto 16
czerwca 1945 roku, a premierowym filmem był „Majdanek”. Kino to całkowicie rozebrano pod
koniec lat 60. i w tym samym miejscu wybudowano w latach 1968-1973 nowe kino pod tą samą
nazwą. Obecnie trwa przebudowa budynku – kino Warszawa zamieni się w Dolnośląskie Centrum
Filmowe. W momencie otwarcia pochłonie ono także inne stare wrocławskie kina studyjne: „Lwów” (dawniej „Przodownik” i „Lalkę”). DCF będzie miejscem, gdzie wrocławianie będą mogli oglądać ambitne filmy w dużo lepszych niż do tej pory warunkach (i bez popcornu). Zamontowana zostanie klimatyzacja, wygodne fotele, będą szerokie przejścia, projekcja cyfrowa, lepsza jakość dźwięku i pojawią się filmy edukacyjne w formacie 3D.



Pod koniec 1945 roku we Wrocławiu działały trzy kina. Drugim po „Warszawie” było kino „Polonia” przy ul. Żeromskiego (otwarte 13 września 1945 r.). Trzecim było kino „Pionier” (otwarte 13 października), które znajdowało się przy ulicy Jedności Narodowej 71 w dawnym budynku „Titania Theater” i mieściło 256 widzów. 1 stycznia 1946 roku zostało otwarte kino „Śląsk” w miejscu dawnego kina „Capitol”, które wzniesiono w latach 1928-1929 w miejscu starych kamienic przy Gartenstrasse (obecnie ul. Piłsudskiego). Było to wtedy największe i najnowocześniejsze kino wschodnich Niemiec. Autorem projektu był berliński architekt Friedrich Lipp (zaprojektował min. kino „Atrium” w Berlinie). Wystrój wnętrz wykonał Paul Siemers, prace rzeźbiarskie Otto Kurth, zaś Gustav Wolf współpracował przy opracowaniu urządzeń technicznych. Otwarcie kina „Capitol” miało miejsce 20 lutego 1929 roku. Cały kompleks składał się z trzech części. Oprócz funkcji kinowej, gmach spełniał rolę teatru, rewii i varietes. Budynek posiadał sześć pięter. W 1945 roku jego większa część została zniszczona, ocalała jedynie sala kinowa. W niezachowanej, frontowej części znajdowało się wejście główne, kasy i sklep, a na górnych kondygnacjach – mieszkania.



Warto wspomnieć też o dawnym „Kinie Dworcowym”, znajdującym się w budynku wrocławskiego
Dworca Głównego. Zostało otwarte w kwietniu 1948 roku z myślą o podróżnych i miało 113 miejsc. Na początku nie miało drzwi, ludzie zwyczajnie wchodzili do sali i wychodzili w trakcie seansu. Bywała tu artystyczna bohema. Częstym gościem „Dworcowego” był poeta Rafał Wojaczek, który wpadał tu po wizycie w dworcowym barze. Zbigniew Cybulski miał w „Dworcowym” swoje ulubione miejsce w czwartym rzędzie, bywała też tutaj Katarzyna Figura. W 2004 roku zostało przekształcone w Kino DworcOFFe, by 2 lutego 2007 roku zakończyć swoją działalność. W 2008 roku zostało reaktywowane i działało pod nazwą Akademickie Centrum Filmowe - ACF Dworcowe, aż w końcu zostało ponownie zamknięte w marcu 2010 roku, w związku z rozpoczynającym się remontem Dworca Głównego. W 1951 roku we Wrocławiu istniało już 15 kin, a w 1970 – aż 27 (szczyt przypadł na rok 1965 z zawrotną ilością 31 kin).



Innym interesującym obiektem było kino „Przodownik”, które znajdowało się przy dawnej alei
Przodowników Pracy (obecnie kino „Lwów” przy alei gen. Hallera). Interesujący w formie budynek
powstał w 1897 roku jako dom masoński , a zaprojektowany został przez Adolfa Radinga na zlecenie Wrocławskiej Loży Wolnomularskiej "Odd Fellow". Po delegalizacji loży przez nazistów, w 1936 roku przebudowano ów gmach na kino. Po wojnie odbudowano je w połowie lat pięćdziesiątych.



Na początku lat sześćdziesiątych XX wieku oddano do eksploatacji dwa nowe kina na Sępolnie, które powstały z przebudowy pomieszczeń w dawnym protestanckim kościele pod wezwaniem Gustawa Adolfa. Większe kino nosiło nazwę "Światowid" (miało sale kinową na 460 miejsc), a mniejsze z osobnym wejściem z drugiej strony na 178 miejsc nazywało się "Baśń". Zostały otwarte na początku lat 60., a zamknięte pod koniec lat 90. Najpierw mniejsze, a parę lat potem większe i w 1997 roku zwrócono obiekt kościołowi ewangelickiemu.



Wielką atrakcją na przełomie lat 60. i 70. XX wieku było kino "Gigant" w Hali Ludowej, gdzie często odbywały się maratony filmowe, (w sobotę wieczorem pomiędzy godz. 22 a 5 rano). Seanse takie składały się zawsze z trzech pełnometrażowych filmów grozy (przeważnie produkcji francuskiej), a płaciło się tylko za dwa filmy. Było największym kinem w Polsce mogącym pomieścić 2 tys. widzów, jego ekran miał wymiary 22 na 18 metrów. Pierwszym wyświetlanym filmem był "Jezioro Łabędzie" i "Hello Dolly" (z taśmy 70 mm).



Warto przynajmniej wymienić inne, małe kina, które być może pamiętają ci „bardzo dorośli” czytelnicy – "Tęcza" przy ul. Kościuszki, "Atom" przy ul. Piłsudskiego, "Oko" przy ul. Pretficza, "Fama" przy ul. Krzywoustego, "Ognisko" przy Skwerze Obrońców Helu, "Mozaika" przy ul.
Braniborskiej, "Studio" przy ul. Popowickiej, "Pałacyk" przy ul. Kościuszki, "Klub Dziennikarza" przy ul. Świdnickiej, „Lalka” przy ul. Prusa, „Wodomierz” przy ul. Długosza, czy kino "Zamek" w Leśnicy.



Obecnie mamy we Wrocławiu kilka multipleksów, kiedyś mieliśmy ponad trzydzieści małych kin.
W najlepszym okresie ambicją Okręgowego Zarządu Kin było to, aby każda dzielnica miała własne
kino. Kto chciał obejrzeć najnowszy film jechał do centrum (wybierał kino „Warszawa” albo „Śląsk”), jednak wielu widzów czekało, aż film ten pojawi się w pobliskim kinie. Zanim film przewędrował przez wszystkie te lokalne kina – przez długie tygodnie nie schodził w mieście z afisza. Jednak od jakiegoś czasu małe, jednosalowe kina upadają z powodu multipleksów. Nie mają dostępu do nowego repertuaru, a dystrybutorzy dyskryminują je pod każdym względem. Ci, którzy tęsknią za kameralnymi salami kinowymi, muszą pogodzić się z tą standaryzacją. A współczesna młodzież nie wie co straciła i jeśli jest jej z tym dobrze, to nie ma problemu. Szkoda tylko, że nie rozumie często uroku małych kin oraz żalu starszych kinomanów.

----------------




W cyklu Odkrywamy Wrocław pisaliśmy o miejscach takich jak: WUWA, Arsenał, Uniwersytet Wrocławski, Ogród Botaniczny, nasyp kolejowy przy ul. Bogusławskiego i Nasypowej, Ogród Japoński, nasz własny plac Gwiazdy, o pomyśle budowy wieżowców zamiast Sukiennic w Rynku, legendarnych barach mlecznych, kampusie Politechniki, wzgórzu Bendera, Poltegorze, trzech wrocławskich lotniskach, o ulicy Szewskiej, początkach miasta, wrocławskim Manhattanie, ogrodach Ossolineum, młynie św. Klary, Solpolu... i wielu, wielu innych.

Reklama



Wszystkie teksty z naszego cyklu znajdziecie w specjalnej zakładce.




Zapraszamy Was do współpracy przy jego tworzeniu. Piszcie do nas maile z propozycjami miejsc.





Wojciech Prastowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości