Wrocławskie Stare Miasto pełne jest architektonicznych kuriozów, do których wrocławianie się już przyzwyczaili, choć niekoniecznie je zaakceptowali. Od Solpolu i fontanny w Rynku, przez bloki z czasów gomułkowskich, aż po obskurne garaże. Dziś opiszemy obiekt kontrowersyjny – ceniony przez miłośników modernistycznej architektury i wyszydzany przez amatorów spójności architektonicznej obszaru historycznego centrum.
To budynek Zakładu Elektronicznej Techniki Obliczeniowej czyli ZETO przy ulicy Ofiar Oświęcimskich zaprojektowany w 1965 roku w przedsiębiorstwie projektowym Miastoprojekt Wrocław przez Annę i Jerzego Tarnawskich i wybudowany w latach 1967-69. ZETO jest najstarszym przedsiębiorstwem informatycznym w Polsce, a jego pierwszy Zakład Obliczeniowy powstał 1 grudnia 1964 roku we Wrocławiu.
Przed wojną w miejscu budynku ZETO, przy ówczesnej Junkernstrasse, znajdowała się kamienica, w której mieścił się sklep i hurtownia wód mineralnych i napojów bezalkoholowych Oscara Giessera. Nazwa ulicy pochodziła od junkrów – dawnych, wpływowych przedstawicieli pruskiej szlachty, służących przede wszystkim w wojsku. Ich antypolskość była główną przyczyną niezachowania historycznej nazwy tej ulicy po 1945 roku.
Budynek charakteryzuje się prostą formą – jego trzykondygnacyjna bryła o żelbetowej konstrukcji wzniesiona została na planie zbliżonym do kwadratu. Gładkie ściany rytmizowane są liniami pasmowych okien w aluminiowej ślusarce, które zlicowane są z pasami muru dekorowanego czarno-białą, terakotową mozaiką. Elewacja frontowa akcentowana jest lekko skośnym daszkiem opartym na ściance ozdobionej charakterystycznym detalem złożonym z dwudziestu pięciu okrągłych elementów w formach przypominających ówczesne izolatory ceramiczne.
Parter budynku składa się z holu i sali maszyn, w której znajdowały się w latach 70. pierwsze polskie maszyny cyfrowe – dobrze widoczne z ulicy dzięki dużym przeszkleniom. W 1970 roku zainstalowano tam pierwszy, skonstruowany w latach 1968-69 w Zakładach Elektronicznych Elwro we Wrocławiu, komputer tranzystorowy Odra 1304. Na piętrach znajdują się pracownie i sale konferencyjne, a w centralnej części ulokowane jest patio z tarasem. W epoce gierkowskiej mieściła się tam popularna wrocławska kawiarnia.
Interesująco przedstawia się elewacja tylna (od strony ulicy Kazimierza Wielkiego) – dostrzec można otwarty powyżej pierwszego piętra dziedziniec, nad którym „przelatuje” pas mozaikowej dekoracji, łączący rozdzielone ściany. Ciekawym i typowo modernistycznym rozwiązaniem są przeszklone narożniki i pojawiająca się wszędzie, wspominana już wcześniej, monochromatyczna mozaika. Widać tu wyraźne zapożyczenia z op-artu – abstrakcyjnego kierunku w grafice, modzie, sztuce użytkowej i malarstwie – który królował w latach 50. i 60. zeszłego wieku i który stanowił świetne tło dla maszyn elektronicznych.
Jak wspomina Agata Gabiś w „Leksykonie Architektury Wrocławia” – budynek ZETO na tle wrocławskiej architektury lat 60. jest „realizacją wyjątkową pod względem funkcji, jak i formy” i trudno się z tym nie zgodzić. Podstawowe zarzuty, które usłyszeć można pod jego adresem, to brak urbanistycznego szacunku do otoczenia, polegający na wycofaniu fasady względem pierzei ulicy Ofiar Oświęcimskich, i ogólne niedopasowanie jego formy do staromiejskiej tkanki.
Kolejny zarzut opiera się na ogólnym zaniedbaniu obiektu (odpadająca mozaika, zacieki, drobne przebudowy), choć brak kompleksowego remontu w pewnych okolicznościach można uznać za atut. Podobny obiekt w Katowicach przeszedł gruntowny remont i całkowicie utracił swój oryginalny charakter – jego modernizacja zniszczyła niemal wszystkie wartości architektoniczne typowe dla okresu, w którym powstawał.
Siedziba ZETO ma wielu wrogów, podobnie jak Solpol czy plac Nowy Targ. Jednak – tak chętnie postulowane przez wielu – pozbywanie się charakterystycznych wrocławskich budynków z minionych choć nieodległych okresów historycznych jest krótkowzroczną polityką kształtowania spójnego obrazu miasta. Grozi architektoniczną wyrwą w naszym dziedzictwie kulturowym, która będzie wyszydzona przez przyszłe pokolenia, czego byśmy sobie przecież nie życzyli.
----------------
W cyklu Odkrywamy Wrocław pisaliśmy o miejscach takich jak: WUWA, Arsenał, Uniwersytet Wrocławski, Ogród Botaniczny, nasyp kolejowy przy ul. Bogusławskiego i Nasypowej, Ogród Japoński, nasz własny plac Gwiazdy, o pomyśle budowy wieżowców zamiast Sukiennic w Rynku, legendarnych barach mlecznych, kampusie Politechniki, wzgórzu Bendera, Poltegorze, trzech wrocławskich lotniskach, o ulicy Szewskiej, początkach miasta, wrocławskim Manhattanie, ogrodach Ossolineum, młynie św. Klary, Solpolu... i wielu, wielu innych.
Wszystkie teksty z naszego cyklu znajdziecie w specjalnej zakładce.
Zapraszamy Was do współpracy przy jego tworzeniu. Piszcie do nas maile z propozycjami miejsc.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze