Zakończyła się okupacja Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Organizatorzy wrocławskiego protestu zapowiadali, że będą manifestować przed wejściem do gmachu aż do spełnienia ich postulatów. Po nieco ponad tygodniu zmienili zdanie i choć ich postulaty w żaden sposób nie zostały zrealizowane, zwinęli swoje obozowisko i zrezygnowali z dalszej okupacji.
Koczowisko przed urzędem wojewódzkim we Wrocławiu zostało rozbite we wtorek, 31 sierpnia. Początkowo w proteście uczestniczyły trzy osoby, później frekwencja wzrastała. Protestujących, reprezentujących środowiska anarchistyczne, odwiedzali m.in. działacze różnych organizacji, ale też zwykli mieszkańcy popierający przyjmowanie uchodźców. N a miejscu pojawił się też wiceprzewodniczący wrocławskiej rady miejskiej i doradca prezydenta Sutryka ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii Bartłomiej Ciążyński .
Głównym żądaniem protestujących było dopuszczenie pomocy medycznej do 32 osób, znajdujących się na graniczy polsko-białoruskiej. – Nie opuścimy tego miejsca, dopóki nasze żądania nie zostaną spełnione – zapowiadali tuż po rozłożeniu obozowiska na schodach urzędu. Choć ich postulaty nie zostały spełnione, protest zakończył się po kilku dniach.
W czwartek wieczorem jednak z uczestniczek okupacji ogłosiła, że wrocławski protest dobiegł końca. – Osoby okupywały to miejsce z jednym żądaniem, dopuszczenia pomocy medycznej do grupy uchodźców przetrzymywanych na granicy polsko-białoruskiej. W międzyczasie rząd polski wprowadził na terenach przygranicznych stan wyjątkowy i wyrzucił wolontariuszki i aktywistów próbujących pomóc. Także lekarki i karetkę, które stały tam żądając dostępu do chorych. Obecnie nie wiemy nawet, czy grupa przetrzymywanych osób nadal tam jest i w jakim są stanie. Nie mamy żadnych informacji na ten temat. Boimy się najgorszego. Koczowanie dalej pod urzędem nie ma już dla nas sensu – usłyszeliśmy w odczytanym oświadczeniu.
Uczestnicy protestu zapowiadają, że teraz skupią się „na bardziej partyzanckich próbach pomocy i na innych akcjach w mieście”. Cieszą się też, że dzięki ich protestowi udało się nagłośnić problem migrantów koczujących na granicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze