Dziś minęło pięć lat od śmierci ks. Stanisława Orzechowskiego - słynnego "Orzecha". Był przewodnikiem wrocławskich pielgrzymek na Jasną Górą i duszpasterzem akademickim. "Za Orzechem do nieba" - pod takim hasłem będą się odbywały uroczystości związane z piątą rocznicą śmierci kapłana. Jego imię będzie też nosił jeden ze skwerów we Wrocławiu.
W ramach obchodów piątej rocznicy śmierci "Orzecha" już w minioną sobotę wierni modlili się podczas pieszej pielgrzymki do Morzęcina. Na 29 maja zaplanowany jest wieczór modlitewny w Duszpasterstwie Akademickim Wawrzyny, a na 30 maja - centralne uroczystości. Rozpocznie je msza dziękczynna pod przewodnictwem bp. Andrzeja Siemieniewskiego, po niej planowana jest modlitwa przy grobie ks. Stanisława Orzechowskiego na cmentarzu przy ul. Bujwida, a później nabożeństwo majowe, koncert zespołu „40i30na70” i modlitwa uwielbienia.
Do urzędu miejskiego trafił też oficjalny wniosek o nadanie imienia księdza Stanisława Orzechowskiego jednemu ze skwerów w mieście. Jest już wstępna zgoda. Procedury zajmą jednak kilka miesięcy. Potrzebne będą konsultacje społeczne, a potem zgoda rady miejskiej.
Kiedy 19 maja 2021 roku zadzwoniły dzwony przy Bujwida, Wrocław wiedział, że odszedł ktoś, kogo nie da się zastąpić. Miał 81 lat. Był Honorowym Obywatelem Wrocławia. Ale dla setek tysięcy ludzi był po prostu Orzechem.
Przez 54 lata służył kolejnym pokoleniom studentów jako duszpasterz akademicki DA „Wawrzyny". Cztery pokolenia. Dziadkowie i wnuki, którym śluby błogosławił ten sam ksiądz, który chodził w tych samych sandałach i mówił tym samym prostym, przenikliwym językiem.
Przyjechał do Wrocławia z Wielkopolski jako nastolatek. Związał się z tym miastem od 1957 roku, gdzie zaczął naukę w szkole średniej, a rok później wstąpił do seminarium duchownego. Wrocław go wchłonął, oswoił, zrobił swoim. I on odwzajemnił się tym samym.
W sierpniu 1980 roku był przy pierwszym strajku w zajezdni przy ulicy Grabiszyńskiej. Brał udział w strajku głodowym kolejarzy. Po 13 grudnia 1981 roku przechował w duszpasterstwie sprzęt poligraficzny Solidarności. Organizował transporty mięsa dla rodzin internowanych. Płacił za to mandatami i przesłuchaniami — i płacił bez narzekania.
Ale nie tylko o politykę chodzi. Orzech był przede wszystkim przy ludziach wtedy, gdy byli sami. Pewien mężczyzna, który kiedyś odbywał karę więzienia, opowiadał, jak po spowiedzi Orzech wstał i go przytulił. Mówił, że nikt nigdy wcześniej nie przytulił go w ten sposób. Szorstkość i czułość w jednym. Taki właśnie był.
Pod jego wpływem powołanie kapłańskie wybrało około trzydziestu wychowanków. Pary, które poznały się na Wawrzynach, brały śluby w rodzinnych stronach — i on jechał za nimi, od Suwalszczyzny po Tatry. Bo skoro zaczął, to kończył.
Od 1981 roku był głównym przewodnikiem Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę. Pielgrzymowanie traktował serio — i nie chodziło o kilometrów. Chodziło o to, żeby iść razem, żeby nie zostawiać nikogo z tyłu.
Przy kościele na Bujwida stoi krasnal z jego podobizną. Zostały po nim książki, homilie, setki świadectw.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze