Reklama

Po decyzji Tuska Maćko by skonał, a wrocławski radny kpi z ludzi, którzy legalnie kupili domy

26/09/2024 21:59

W czasie powodzi wyborcy dowiadują się, że posłowie posiadają buty sportowe, t-shirty maskujące czy kurtki jeansowe. Potrafią także staranie się nie golić. Dzięki immunitetowi mogą przebywać na wałach, by bezkarnie przeszkadzać ludziom sypiącym w pocie czoła piach do worków. A jeden z wrocławskich radnych podczas powodzi nawet doszedł do wniosku, że ludowcy to nieuki. No i ewidentnie dało się zauważyć, że premier, za namową swojej ministerki, postanowił nie czytać Henryka Sienkiewicza.

Dzięki Bogu i zbiornikowi Racibórz Dolny Wrocław z tej powodzi wyszedł prawie suchą stopą. Oczywiście nie można zapomnieć o mobilizacji służb wszelakich i mieszkańców. Jednym słowem, udało się.


Podczas zbliżania się i przechodzenia wielkiej wody nieuniknionymi były odwołania do tragicznego roku 1997. Na szczęście, zbyt wiele analogii nie było. No może poza jedną sferą: zachowaniem polityków. Pod tym względem tegoroczne wydarzenia był o wiele barwniejsze i ciekawsze do obserwowania. Nie tylko z tego powodu, że w 1997 nie było mediów społecznościowych.

Reklama

Po pierwsze stylówka. Tu niewątpliwie rola prekursora i wzorca z Sevres przypada Bogdanowi Zdrojewskiemu. Ówczesny prezydent Wrocławia w 1997 roku porzucił biuro i krawat i zszedł do ludzi na wały ubrany ciut niechlujnie. I nie zawsze ogolony.


Teraz przenosimy się do września 2024. Słynne sztaby powodziowe pod kierownictwem Donalda Tuska, które premier nakazał transmitować. Wszyscy obecni w bluzach lub t-shirtach. Już na pierwszym premier chyba z lekkim zarostem. Słyszałem, że podobno jak jeden urzędnik przyjechał w garniturze do gmachu urzędu, gdzie te sztaby się odbywały, to kazano mu się przebrać w toalecie. Jedynie zarostu nie udało się pobudzić…

Reklama

Same sztaby odbywały się w stylu sierżant i reszta. Mnie osobiście premier sztabowy przypominał zastępcę dyrektora z mojej pierwszej podstawówki (szkoła i nazwisko znane już tylko nielicznym). Posłuch zdobył chodząc po korytarzach z drewnianą linijką, którą non stop uderzał w swoją dłoń. Czasami też nie w swoją.


Co mi jeszcze utkwiło z tych sztabów? Jak pewna wrocławianka poprosiła o pomoc Donalda Tuska pisząc do niego w mediach społecznościowych. Bo rzekomo nigdzie więcej nie mogła doprosić się pomocy. Oczywiście premier w tej sytuacji publicznie poprosił prezydenta Wrocławia i wojewodę o stosowne wyjaśnienia. Co zabrzmiało mniej więcej tak: jak nie znajdziecie wiarygodnego wytłumaczenia, to godzina klęczenia na grochu w kącie sali.

Reklama

Potem ludzie rzucili się szukać tego konta, gdzie można premierowi zgłosić różne żale, ale nikt z moich znajomych jeszcze nie uzyskał odpowiedzi ani innej reakcji. Może dlatego, że już nie ma sztabów na żywo… A może dlatego, że większość tych żali dotyczyła ludzi pana premiera.


 Wracając do stylówek, to było co oglądać. Zresztą widać, że diety poselskie i uposażenie wyższych urzędników pozwalają na odrobinę szaleństwa. Nie jak w 1997 roku, gdy jeszcze wszyscy politycy byli na dorobku, a i o markowe ciuchy nie było tak łatwo jak obecnie.

Reklama

Aż miło się patrzyło jak po wałach i zalanych miejscowościach paradowali parlamentarzyści Anna Sobolak, Michał Jaros, Izabela Bodnar czy Ryszard Petru. Narobili sobie fotek co nie miara. W różnych pozach i ujęciach. Na workach, na tle zalanej czy zniszczonej miejscowości. Na potrzeby dobrych ujęć zwoływano zapracowanych strażaków czy żołnierzy, by wyglądało, że posłowie odnoszą się z troską do zagadnienia…


A hitem było niewątpliwie pojawienie się studiu telewizji Echo 24 posła i szefa dolnośląskiej PO Michała Jarosa w obcisłej koszulce maskującej (takiej plamistej czy jak to tam się określa, taka w stylu wojskowym) i z lekkim, stylizowanym na niedbały, zarostem. Ostrzyżony na rekruta. Siedział za stołem, to nie wiem czy tak było, ale nie zdziwiłbym się gdyby u pasa miał bagnet…

Reklama

To naprawdę od rzeczywistości uchwyconej w filmach Ryszarda Barei niewiele się różni, choć mijają lata i ustroje. Poza oczywiście kwestią markowych ciuchów i lepszego sprzętu do robienia zdjęć czy filmów. Gospodarz domu Stanisław Anioł i jego żona Mieczysława rulez.


Dla porządku symetryzmu dodajmy, że najmniej w oczy, w realiach powodziowych, rzucali się politycy PiS. I wcale nie dlatego, że oni nie potrafią w „Stanisława i Mieczysławę”. Po prostu partia ta nadal nie może się pozbierać po porażce 15 października, a jak się już zbiorą to jak poseł Marek Suski robiący sobie zdjęcie z dwoma zgrzewkami wody mineralnej i paczką makaronu dla powodzian. Ale pod krawatem i za pulpitem z logo PiS. Przy takim podejściu do nowoczesnego marketingu politycznego, to Donaldowi Tuskowi nawet stado bobrów nie zaszkodzi. Choć też nikt już o tym wątku popowodziowym nie zapomni. Ba, żyje tym całym Europa, a z Tuska śmieje się nawet sprzyjający jego rządowi portal „Politico”.

Reklama

Ad rem, czyli do bobra. Idzie oczywiście o słynną wypowiedź Donalda Tuska.


- Czasami trzeba wybierać między miłością do zwierząt a bezpieczeństwem miast, wsi i stabilnością wałów - stwierdził na wałach w Głogowie premier, zapowiadając walkę z bobrami, które rozkopują wały, przyczyniając się do powodzi.


I tu trzeba się zgodzić z tymi wszystkimi, którzy uważają, że gdyby taka wypowiedź przydarzyła się politykowi poprzedniej ekipy rządowej, to ów polityk zostałby zjedzony na surowo przez wszystkich ekologów i ekologopodobnych. A media społecznościowe kipiałyby od memów, żartów i zajadłych ataków. A teraz?

Reklama

Symptomatyczna jest wypowiedź wrocławskiego radnego Roberta Suligowskiego z Zielonych, który, jak już kiedyś wspominałem, dostał się do Rady Miejskiej tylko dlatego, że przykleił się do listy KO. Otóż pan Suligowski uważa, że jego idol Donald Tusk wcale o bobrach tak nie myśli jak powiedział.


- Ruch przeciwko bobrom, wilkom, konsensusowi nauki, jest ruchem wymierzonym w inteligencję, ekologów, zwolenników liberalnej demokracji. Za podszeptem antynaukowych ludowców - napisał w mediach społecznościowych.

Reklama

Czyli to de facto to nie pomysł Tuska, a wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza? Ponieważ według założeń Suligowskiego, on sam i Donald Tusk to inteligenci, a działacze PSL to banda głupków. Zapewne razem z PiS.


Lojalista Suligowski podczas ostatnich wydarzeń zasłynął jeszcze jedną myślą. Gdy ludzie z okolic Stabłowic i Marszowic narzekali na miasto, że po zamknięciu mostu Marszowickiego, zagrożonego w czasie powodzi, mają problem z dojazdami szybko im wyjaśnił, że to nie wina władz. Czyja?


- Osoby, które kupiły domy na polanie w lesie nad rzeką, gdzie prowadzi wąska wiejska droga i dwa zabytkowe mosty, nie mogą się dziwić, że w syt. kryzysowej mosty są zamknięte i jest korek. Jest alternatywa: kwadrans rowerem do pętli Leśnica zamiast 50 minut do Średzkiej.

Reklama

Jakby to panu radnemu wyjaśnić, przedstawicielowi mieszkańców… Ci ludzie to nie jacyś tajemniczy przybysze z innego lądu koczujący nad rzeką, ale wrocławianie, którzy kupili domy postawione, jak domniemywam, zgodnie z prawem. Zgodnie z pozwoleniami uzyskanymi od miasta. No i nie wszyscy mogą jeździć na rowerze, to tak gwoli ścisłości.


A co do bobrów, to warto jeszcze premierowi RP przypomnieć, iż w naszej tradycji spełniały one różne role. O jednej z nich pisał Henryk Sienkiewicz. Ale rozumiem, że po zredukowaniu przez obecną ministerkę (wskazanie prof. Jana Miodka, jak już nie pani minister) edukacji listy lektur do „Elementarza” (jeszcze jest), statutu PO i jakiejś książki Olgi Tokarczuk, to może już nikt nie pamięta albo zwyczajnie nie wie.

Reklama

A w „Krzyżakach” jak wół stoi zapisane: „jak się rana otworzy, trzeba skromem bobrowym zatykać”. To porada Jagienki dla rannego Maćka z Bogdańca.


Więc panie premierze, bez tłuszczu bobrów ów dzielny rycerz by nie przeżył i kto by wtedy pod Grunwaldem uśmiercił wielkiego komtura Kunona Lichtensteina? Także trzeba uważać ze zbyt pochopnymi decyzjami.


Choć niektóre podobno trzeba było podejmować wcześniej, na przykład w Kotlinie Kłodzkiej. Czy na te i inne powodziowe pytania, jak liczba ofiar, poznamy jeszcze kiedyś odpowiedź? Może jak owa pani z Opatowic zadam je przez Instagram? Ale kto nam teraz odpowie? Znowu wszyscy w garniturach…

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości