W czasie powodzi wyborcy dowiadują się, że posłowie posiadają buty sportowe, t-shirty maskujące czy kurtki jeansowe. Potrafią także staranie się nie golić. Dzięki immunitetowi mogą przebywać na wałach, by bezkarnie przeszkadzać ludziom sypiącym w pocie czoła piach do worków. A jeden z wrocławskich radnych podczas powodzi nawet doszedł do wniosku, że ludowcy to nieuki. No i ewidentnie dało się zauważyć, że premier, za namową swojej ministerki, postanowił nie czytać Henryka Sienkiewicza.
Dzięki Bogu i zbiornikowi Racibórz Dolny Wrocław z tej powodzi wyszedł prawie suchą stopą. Oczywiście nie można zapomnieć o mobilizacji służb wszelakich i mieszkańców. Jednym słowem, udało się.
Podczas zbliżania się i przechodzenia wielkiej wody nieuniknionymi były odwołania do tragicznego roku 1997. Na szczęście, zbyt wiele analogii nie było. No może poza jedną sferą: zachowaniem polityków. Pod tym względem tegoroczne wydarzenia był o wiele barwniejsze i ciekawsze do obserwowania. Nie tylko z tego powodu, że w 1997 nie było mediów społecznościowych.
Po pierwsze stylówka. Tu niewątpliwie rola prekursora i wzorca z Sevres przypada Bogdanowi Zdrojewskiemu. Ówczesny prezydent Wrocławia w 1997 roku porzucił biuro i krawat i zszedł do ludzi na wały ubrany ciut niechlujnie. I nie zawsze ogolony.
Teraz przenosimy się do września 2024. Słynne sztaby powodziowe pod kierownictwem Donalda Tuska, które premier nakazał transmitować. Wszyscy obecni w bluzach lub t-shirtach. Już na pierwszym premier chyba z lekkim zarostem. Słyszałem, że podobno jak jeden urzędnik przyjechał w garniturze do gmachu urzędu, gdzie te sztaby się odbywały, to kazano mu się przebrać w toalecie. Jedynie zarostu nie udało się pobudzić…
Same sztaby odbywały się w stylu sierżant i reszta. Mnie osobiście premier sztabowy przypominał zastępcę dyrektora z mojej pierwszej podstawówki (szkoła i nazwisko znane już tylko nielicznym). Posłuch zdobył chodząc po korytarzach z drewnianą linijką, którą non stop uderzał w swoją dłoń. Czasami też nie w swoją.
Co mi jeszcze utkwiło z tych sztabów? Jak pewna wrocławianka poprosiła o pomoc Donalda Tuska pisząc do niego w mediach społecznościowych. Bo rzekomo nigdzie więcej nie mogła doprosić się pomocy. Oczywiście premier w tej sytuacji publicznie poprosił prezydenta Wrocławia i wojewodę o stosowne wyjaśnienia. Co zabrzmiało mniej więcej tak: jak nie znajdziecie wiarygodnego wytłumaczenia, to godzina klęczenia na grochu w kącie sali.
Potem ludzie rzucili się szukać tego konta, gdzie można premierowi zgłosić różne żale, ale nikt z moich znajomych jeszcze nie uzyskał odpowiedzi ani innej reakcji. Może dlatego, że już nie ma sztabów na żywo… A może dlatego, że większość tych żali dotyczyła ludzi pana premiera.
Wracając do stylówek, to było co oglądać. Zresztą widać, że diety poselskie i uposażenie wyższych urzędników pozwalają na odrobinę szaleństwa. Nie jak w 1997 roku, gdy jeszcze wszyscy politycy byli na dorobku, a i o markowe ciuchy nie było tak łatwo jak obecnie.
Aż miło się patrzyło jak po wałach i zalanych miejscowościach paradowali parlamentarzyści Anna Sobolak, Michał Jaros, Izabela Bodnar czy Ryszard Petru. Narobili sobie fotek co nie miara. W różnych pozach i ujęciach. Na workach, na tle zalanej czy zniszczonej miejscowości. Na potrzeby dobrych ujęć zwoływano zapracowanych strażaków czy żołnierzy, by wyglądało, że posłowie odnoszą się z troską do zagadnienia…
A hitem było niewątpliwie pojawienie się studiu telewizji Echo 24 posła i szefa dolnośląskiej PO Michała Jarosa w obcisłej koszulce maskującej (takiej plamistej czy jak to tam się określa, taka w stylu wojskowym) i z lekkim, stylizowanym na niedbały, zarostem. Ostrzyżony na rekruta. Siedział za stołem, to nie wiem czy tak było, ale nie zdziwiłbym się gdyby u pasa miał bagnet…
To naprawdę od rzeczywistości uchwyconej w filmach Ryszarda Barei niewiele się różni, choć mijają lata i ustroje. Poza oczywiście kwestią markowych ciuchów i lepszego sprzętu do robienia zdjęć czy filmów. Gospodarz domu Stanisław Anioł i jego żona Mieczysława rulez.
Dla porządku symetryzmu dodajmy, że najmniej w oczy, w realiach powodziowych, rzucali się politycy PiS. I wcale nie dlatego, że oni nie potrafią w „Stanisława i Mieczysławę”. Po prostu partia ta nadal nie może się pozbierać po porażce 15 października, a jak się już zbiorą to jak poseł Marek Suski robiący sobie zdjęcie z dwoma zgrzewkami wody mineralnej i paczką makaronu dla powodzian. Ale pod krawatem i za pulpitem z logo PiS. Przy takim podejściu do nowoczesnego marketingu politycznego, to Donaldowi Tuskowi nawet stado bobrów nie zaszkodzi. Choć też nikt już o tym wątku popowodziowym nie zapomni. Ba, żyje tym całym Europa, a z Tuska śmieje się nawet sprzyjający jego rządowi portal „Politico”.
Ad rem, czyli do bobra. Idzie oczywiście o słynną wypowiedź Donalda Tuska.
- Czasami trzeba wybierać między miłością do zwierząt a bezpieczeństwem miast, wsi i stabilnością wałów - stwierdził na wałach w Głogowie premier, zapowiadając walkę z bobrami, które rozkopują wały, przyczyniając się do powodzi.
I tu trzeba się zgodzić z tymi wszystkimi, którzy uważają, że gdyby taka wypowiedź przydarzyła się politykowi poprzedniej ekipy rządowej, to ów polityk zostałby zjedzony na surowo przez wszystkich ekologów i ekologopodobnych. A media społecznościowe kipiałyby od memów, żartów i zajadłych ataków. A teraz?
Symptomatyczna jest wypowiedź wrocławskiego radnego Roberta Suligowskiego z Zielonych, który, jak już kiedyś wspominałem, dostał się do Rady Miejskiej tylko dlatego, że przykleił się do listy KO. Otóż pan Suligowski uważa, że jego idol Donald Tusk wcale o bobrach tak nie myśli jak powiedział.
- Ruch przeciwko bobrom, wilkom, konsensusowi nauki, jest ruchem wymierzonym w inteligencję, ekologów, zwolenników liberalnej demokracji. Za podszeptem antynaukowych ludowców - napisał w mediach społecznościowych.
Czyli to de facto to nie pomysł Tuska, a wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza? Ponieważ według założeń Suligowskiego, on sam i Donald Tusk to inteligenci, a działacze PSL to banda głupków. Zapewne razem z PiS.
Lojalista Suligowski podczas ostatnich wydarzeń zasłynął jeszcze jedną myślą. Gdy ludzie z okolic Stabłowic i Marszowic narzekali na miasto, że po zamknięciu mostu Marszowickiego, zagrożonego w czasie powodzi, mają problem z dojazdami szybko im wyjaśnił, że to nie wina władz. Czyja?
- Osoby, które kupiły domy na polanie w lesie nad rzeką, gdzie prowadzi wąska wiejska droga i dwa zabytkowe mosty, nie mogą się dziwić, że w syt. kryzysowej mosty są zamknięte i jest korek. Jest alternatywa: kwadrans rowerem do pętli Leśnica zamiast 50 minut do Średzkiej.
Jakby to panu radnemu wyjaśnić, przedstawicielowi mieszkańców… Ci ludzie to nie jacyś tajemniczy przybysze z innego lądu koczujący nad rzeką, ale wrocławianie, którzy kupili domy postawione, jak domniemywam, zgodnie z prawem. Zgodnie z pozwoleniami uzyskanymi od miasta. No i nie wszyscy mogą jeździć na rowerze, to tak gwoli ścisłości.
A co do bobrów, to warto jeszcze premierowi RP przypomnieć, iż w naszej tradycji spełniały one różne role. O jednej z nich pisał Henryk Sienkiewicz. Ale rozumiem, że po zredukowaniu przez obecną ministerkę (wskazanie prof. Jana Miodka, jak już nie pani minister) edukacji listy lektur do „Elementarza” (jeszcze jest), statutu PO i jakiejś książki Olgi Tokarczuk, to może już nikt nie pamięta albo zwyczajnie nie wie.
A w „Krzyżakach” jak wół stoi zapisane: „jak się rana otworzy, trzeba skromem bobrowym zatykać”. To porada Jagienki dla rannego Maćka z Bogdańca.
Więc panie premierze, bez tłuszczu bobrów ów dzielny rycerz by nie przeżył i kto by wtedy pod Grunwaldem uśmiercił wielkiego komtura Kunona Lichtensteina? Także trzeba uważać ze zbyt pochopnymi decyzjami.
Choć niektóre podobno trzeba było podejmować wcześniej, na przykład w Kotlinie Kłodzkiej. Czy na te i inne powodziowe pytania, jak liczba ofiar, poznamy jeszcze kiedyś odpowiedź? Może jak owa pani z Opatowic zadam je przez Instagram? Ale kto nam teraz odpowie? Znowu wszyscy w garniturach…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze