Już 16 lutego w Hali Orbita rozpocznie się długo wyczekiwany turniej tenisowy. Zagra 22 zawodników, w tym gronie chciał też być Jerzy Janowicz, ale nie może. Zmagania sportowców wrocławianie będą mogli oglądać bezpłatnie, dzięki wsparciu sponsorów wydarzenia.
pośród zgłoszonych tenisistów trzydziestu zajmowało miejsce w pierwszej setce rankingu ATP. W czasie turnieju, który potrwa do 22 lutego, zobaczymy m.in. zwycięzcę Challengera, rozgrywanego w Orbicie w 2009 roku, Michaela Berrera, jak również Philippa Petzschnera, który był 35. w rankingu ATP. Na korcie pojawią się też Łukasz Kubot i Michał Przysiężny.
Rafin Developer, jeden z największych deweloperów na Dolnym Śląsku, aktywnie wspiera tę inicjatywę jako sponsor wydarzenia. Jak mówi Piotr Wiak, wiceprezes zarządu ds. handlowych Rafin: tenis w wielkim stylu wreszcie powrócił do Wrocławia. Cieszy nas fakt, że mieszkańcy Wrocławia będą mogli pojawiać się na turnieju, aby poczuć sportowe emocje. Wielbicieli tenisa systematycznie przybywa w naszym mieście, dlatego z chęcią włączamy się w działania, mające na celu wspieranie sportu.
- Od lat wspieramy też dziecięce kluby sportowe. Zależy nam, aby świadomość prosportową i tą dotyczącą zdrowego stylu życia budować już od najmłodszych lat. Dlatego też zachęcamy nie tylko fanów tego wyrafinowanego sportu ale również rodziny z dziećmi, aby skorzystały z tak wyjątkowej okazji i wspólnie podziwiali jedyny w swoim rodzaju turniej tenisowy - kończy Wiak.
Paweł Jaroch, dyrektor turnieju podkreślił, że wśród 22 zawodników zgłoszonych do turnieju aż 13 było już w pierwszej setce rankingu ATP.
- Było blisko, aby w turnieju zagrał Jerzy Janowicz, który z sentymentem wspomina swój start we Wrocławiu w latach w 2008 i 2009. Jurek chciał tutaj zagrać, jednak ATP nie wyraziła zgody, ponieważ już wcześniej zgłosił się on do turnieju ATP w Marsylii, rozgrywanym w tym samym czasie co WROCŁAW OPEN - powiedział Paweł Jaroch.
Jak dodał dyrektor turnieju trzy dzikie karty zostały już rozdysponowane wśród polskich tenisistów: Kamila Majchrzaka, Huberta Hurkacza i Andrzeja Kapasia. Czwarta dzika karta także trafi w ręce Polaka, ale to rozstrzygnie się lada dzień.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze