– Dawniej wielkanocnych zwyczajów było bardzo dużo i właściwie cały Wielki Tydzień obfitował w niesamowite, magiczne wydarzenia. Już w Wielką Środę na polskiej wsi zaczynały się te najciekawsze, czyli pogrzeb żuru i topienie Judasza – mówi Agnieszka Szepetiuk-Barańska z działu Folkloru wrocławskiego Muzeum Etnograficznego.
– Z żurem chodziło przede wszystkim o to, żeby zrobić porządek przed świętami – tłumaczy Agnieszka Szepetiuk-Barańska. – Młodzi ludzie zbierali się na wsi, szukali wielkiego gara i przygotowywali symboliczny żur. Robili to po to, by skończył się 40-dniowy wielki post, kiedy to jedzono tylko żur i śledzie. Symboliczną zupę przygotowywano z wody, ale też ze szmat i liści – ze wszystkiego, co było wokół. Potem szukano delikwenta, który nie zna tego zwyczaju i symboliczny żur lądował na jego głowie – dodaje.
Drugim zwyczajem, nawiązującym do topienia marzanny, było robienie słomianej kukły symbolizującej Judasza. – Judasz musiał mieć coś symbolicznego, czyli właśnie 30 – zrobionych ze szkiełek – srebrników. Robiło się tej kukle symboliczną sakiewkę i oprowadzano ją po całej w wsi, a w tyle grała muzyka. Chodziło o to, żeby wypędzić ze wsi wszystkie złe zimowe duchy – podkreśla specjalistka z działu Folkloru wrocławskiego Muzeum Etnograficznego.
Agnieszka Szepetiuk-Barańska opowiedziała nam także o innych wielkanocnych zwyczajach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze