Kolejne dziecko zostało pozostawione w tak zwanym oknie życia we Wrocławiu. Po raz pierwszy jednak maleństwo ma aż 1,5 roku, a matka zaczekała osobiście aż siostry Boromeuszki odbiorą córeczkę.
Półtoraroczna dziewczyna została pozostawiona przez matkę w oknie życia w klasztorze sióstr Boromeuszek przy ulicy Rydygiera we Wrocławiu. To już dziesiąty taki przypadek w historii funkcjonowania tego miejsca w stolicy Dolnego Śląska.
Po raz pierwszy jednak dziecko jest aż tak duże. I po raz pierwszy matka zaczekała aż siostry odbiorą pociechę, po tym jak w oknie włączył się alarm. Boromeuszki w końcu przyjęły dziewczynkę, ale rodzicielkę długo próbowały namawiać do wykorzystania innej drogi i chciały odwieść ją od dramatycznej decyzji.
Zdesperowana i załamana kobieta wskazywała jednak na fatalną sytuację materialną i życiową, czym argumentowała swoje postępowanie. Ma jeszcze jednak czas na zmianę decyzji.
Na miejsce wezwano zgodnie z procedurą policję oraz pogotowie ratunkowe. Dziecko jest w dobrym stanie, zadbane. Matka zostawiła też list, w którym zrzekła się praw rodzicielskich, a to otwiera dziewczynce drogę do adopcji.
Wrocławskie okno życia rozpoczęło działalność 23 września 2009 roku. Znajduje się ono we Wrocławiu przy ul. Rydygiera 22-28, w budynku Kongregacji Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza.
Od początku istnienia ratunek w nim znalazła już dziewiątka dzieci. - Okno życia jest alternatywą dla matek, które nie mogą wychować swego dziecka. Matki pozostawiające swe dziecko w oknie życia nie są poszukiwane, a maleństwo po badaniach w szpitalu kierowane jest do adopcji - tłumaczą przedstawiciele metropolity wrocławskiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze