Około czwartej nad ranem na dwóch dolnośląskich odcinkach kolejowych doszło do awarii urządzeń sterowania ruchem, które sparaliżowały przejazdy i zmusiły pasażerów do kilkugodzinnego oczekiwania w pociągach. Choć usterki udało się już usunąć, skutki porannego chaosu wciąż są odczuwalne — opóźnienia sięgają nawet ponad stu minut.
Do awarii urządzeń sterowania ruchem doszło około 4 nad ranem na dwóch odcinkach: Krotoszyn-Milicz oraz Żórawina-Strzelin.
- Awarie zostały już usunięte, niemniej jednak pociągi nadal doznają sporych opóźnień - powiedział Tuwroclaw.com Andrzej Padniewski z Kolei Dolnośląskich. Co więcej, pasażerowie na usunięcie awarii musieli czekać w pociągach, ponieważ z powodu gołoledzi nie przyjechały podstawione autobusy. - Autobusy nie jeździły, było zbyt ślisko na drodze. Pasażerowie oczekiwali na usunięcie usterki w środku pociągów - słyszymy.
Największe opóźnienie ma pociąg relacji Wrocław Główny - Lichkov, bo 103 minuty, pociąg Krotoszyn - Jelcz-Laskowice ma 83 min opóźnienia. Pociąg Intercity Kraków Główny- Berlin Hbf opóźniony jest 43 minuty.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze