Wszystko wskazuje na to, że zwany przez kolegów z zespołu “Jurkiem” Juan Calahorro nie zagra już w Śląsku Wrocław. Hiszpan doznał poważnej kontuzji kolana, którą prawdopodobnie będzie leczył do końca grudnia br. A jego kontrakt ze Śląskiem wygasa w czerwcu i w tej sytuacji wrocławski klub raczej nie będzie się starał o jego przedłużenie.
To jeden z najbardziej zagadkowych piłkarzy Śląska Wrocław. Gdy przed rokiem trafił do wrocławskiego klubu, wielu zastanawiało się, co 26-letni Juan Calahorro będzie w stanie dać drużynie. Jego piłkarskie CV nie było bowiem szczególnie imponujące, a najmocniej przykuwała w nim uwagę gra dla rezerwowej drużyny Realu Betis Sevilla. W hiszpańskiej piłce jest to klub ceniony. Ale chodzi tu rzecz jasna o drużynę grywającą w Primera Division, w której kiedyś Półwysep Iberyjski czarował polski napastnik Wojciech Kowalczyk. Nie zaś o ekipę rezerwową, w której Calahorro grał przez kilka sezonów, nie docierając do pułapu piłkarza podstawowej drużyny.Przez ponad rok gry w Śląsku, Juan Calahorro zdążył wyrobić sobie markę człowieka bardzo przyjemnego, dbającego o dobrą atmosferę w zespole. O tym, że Hiszpan potrafi zadbać o wysokie morale w zespole, wspominał trener Śląska Tadeusz Pawłowski. Ale z zaletami piłkarskimi Hiszpana sprawa już tak oczywista nie jest. Dość powiedzieć, że przez rok czasu Calahorro zagrał w Ekstraklasie tylko jeden mecz, w którym był na boisku od początku do ostatniego gwizdka sędziego i ani razu nie wpisał się na listę strzelców.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze