W sobotę, 18 listopada, po raz czternasty odbył się One Love Sound Fest - halowy festiwal muzyki, na można było usłyszeć m.in. reggae, hip-hop i dancehall. - To bardzo pozytywna, rodzinna impreza. Artyści w swoich utworach mówią o miłości, przyjaźni, pokoju i tolerancji. To bardzo ważne w czasach, w których żyjemy - mówi organizatorka wydarzenia, Daria Kubasiewicz.
Na scenie pojawili się m.in. Alborosie, multiinstrumentalista i ekspert od współczesnego reggae i Frank Dellé, solista oraz członek niemieckiej grupy Seeed, a także Congo Natty, brytyjski producent, pionier muzyki reggae jungle, który zagrał na scenie soundsystemowej oraz Mesajah. Energetyczny koncert dał zespół Zoo, będący odkryciem hiszpańskiej sceny alternatywnej – zespół ZOO. – Pochodzimy z Hiszpanii, ze Wspólnoty Walenckiej w Katalonii – powiedział Toni Sanchez. – Nasza muzyka to mała mieszanka elektroniki, reggae, ska i muzyki tradycyjnej połączonej z dużą ilością hip hopu – wyjaśnił.
W trakcie imprezy miał również miejsce specjalny koncert z okazji 20-lecia zespołu Maleo Reggae Rockers, w trakcie którego artyści zaprezentowali swoje największe przeboje.
– To wspaniały festiwal. Przyjechaliśmy z Anglii, żeby wziąć udział w tym cudownym wydarzeniu – mówił obecny na wydarzeniu entuzjasta muzyki reggae. – Na One Love Sound Fest spotkaliśmy osoby, które znamy z innych festiwali – dodał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze