Członkowie komisji rewizyjnej skontrolowali umowy wsparcia, podpisywane przez gminę Wrocław z bankami. - Umowom przyglądaliśmy się przede wszystkim po to, aby zbadać ich charakter prawny. Tym bardziej, że zabezpieczają one banki na wypadek niewypłacalności spółek miejskich. W mojej ocenie służy to po prostu obchodzeniu limitu zadłużenia - komentuje radny Prawa i Sprawiedliwości.
Radni z komisji rewizyjnej, kontrolującej działania wrocławskiego magistratu, w zeszłym roku zbadali m.in. zasadność zawierania tzw. umów wsparcia gminy Wrocław z bankami.
Kontrola trwała od 13 lutego do 30 listopada zeszłego roku. Skupiono się w niej na trzech aspektach: charakterze prawnym umów wsparcia (czy mają one charakter zobowiązujący, czy też nie), sprawdzeniu, czy jest to tytuł dłużny, a także zakwalifikowaniu umów: czy są to gwarancje, poręczenia czy też inny rodzaj zabezpieczenia.
- Umowom przyglądaliśmy się przede wszystkim po to, aby zbadać ich charakter prawny. Tym bardziej, że zabezpieczają one banki na wypadek niewypłacalności spółek miejskich - tłumaczy Krystian Mieszkała, członek komisji rewizyjnej i radny z klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Rajcy sprawdzili sześć takich umów, związanych m.in. z budową Aquaparku, Stadionu Miejskiego, parkingu przy Hali Stulecia czy Afrykarium.
Po analizie zebranego materiału i zapoznaniu się z ekspertyzą prawną, radni uznali, że umowy wsparcia posiadają charakter obligacyjny, czyniąc miasto zobowiązanym do określonych świadczeń, nie można ich zaliczyć do żadnego rodzaju tytułów dłużnych, a także, że umowy wsparcia kreują zabezpieczenia podobne do gwarancji, jednak niebędące gwarancjami w rozumieniu ustawy o finansach publicznych.
- Należy więc przyjąć, że miasto Wrocław zawierając analizowane umowy wsparcia nie udzieliło gwarancji - czytamy w ekspertyzie.
Skarbnik miasta podpisał protokół kontroli i nie wniósł żadnych uwag.
Radny PiS: miasto w ten sposób obchodzi limit zadłużenia
Zdaniem Krystiana Mieszkały, takie umowy służą obchodzeniu limitu zadłużenia. Rajca podkreśla, że w ich efekcie miejskie spółki, które są w fatalnej kondycji finansowej, otrzymały kolejne kredyty.
- We wszystkich przypadkach magistrat zobowiązał się do przekazywania środków finansowych do swoich spółek, aby w razie niewypłacalności miały z czego regulować zobowiązania względem banków. W moim przekonaniu taka umowa ma znamiona tytułu dłużnego, czyli zobowiązuje Wrocław do regularnego dokapitalizowania swoich spółek np. w formie dopłat - zaznacza Mieszkała.
Radny zwraca uwagę, że miasto posługuje się nazwą „umowa wsparcia”, a nie „gwarancja” czy „poręczenie”.
- Z formalnego punktu widzenia, zarówno gwarancja jak i poręczenie są tytułem dłużnym, czyli wliczają się do oficjalnego zadłużenia. A praktycznie niczym nieróżniąca się od nich umowa wsparcia pozwala na ukrywanie potencjalnego zadłużenia - dodaje Krystian Mieszkała.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze