Wszystko wskazywało na to, że Legia Warszawa będzie pierwszym zespołem, który po prawie roku zdobędzie Twierdzę Wrocław. Ale piłkarze Śląska tuż przed końcem spotkania zdołali obronić się przed porażką. W pierwszym meczu 1/4 finału Pucharu Polski, Śląsk zremisował z Legią 1:1.
Gola, który pozwolił wrocławianom wyszarpać remis, strzelił w 85. minucie Marco Paixao. Kapitan Śląska zaimponował przytomnością w polu karnym rywala, bo momentalnie wykorzystał błąd obrońcy Legii Łukasza Brozia. Ten, naciskany przez Krzysztofa Ostrowskiego, tak źle podawał do swojego bramkarza, że wyłożył piłkę pod nogi Paixao niemalże jak na tacy. I Portugalczyk tej sytuacji nie zmarnował, jednocześnie ratując swój zespół przed porażką.
>Zobacz mnóstwo zdjęć z pucharowego meczu Śląsk Wrocław-Legia Warszawa.
O tym, że Śląsk może jednak wyjść z tego meczu w roli innej niż jako przegrany, można było nieśmiało myśleć od mniej więcej 80. minuty. Widać było, że wrocławianie mają - mimo trudnej, grząskiej murawy i wysiłku włożonego w mecz - sporo sił w nogach, by dalej męczyć rywala. A Legia w 83. minucie gry straciła kapitana. Za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Ivica Vrdoljak, a niektórzy na stadionie dziwili się, dlaczego tak późno, bo Chorwat od początku meczu tym, jak traktował kości rywali mocno pracował, by podpaść sędziemu. I wtedy siły na murawie się wyrównały, bo Śląsk od 20 minut też grał w osłabieniu. W 57. minucie boisko opuścił Tomasz Hołota, także ukarany drugą żółtą kartką.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze