Należący do miasta trzypiętrowy budynek przy placu Strzeleckim na Nadodrzu legł w gruzach. Zawalił się dach, nie ma okien ani drzwi, a z zewnętrznych ścian zostały tylko resztki. - Z obiektu pozostały wyłącznie ruiny - przyznają w ratuszu. To skutki katastrofy budowlanej, do której doszło przed trzema laty. Teraz urzędnicy wpadli na pomysł, że ruderę leżącą między kamienicami przy pl. Strzelckim, Pomorską i Ptasią sprzedadzą. Czy znajdzie się kupiec?
- Obiekt nie spełnia obecnie żadnej funkcji i w świetle przepisów nie jest budynkiem ani budowlą - tłumaczą urzędnicy. Rudera była kiedyś budynkiem biurowo-gospodarczo-użytkowym. Nie był to zabytek, ale działka leży na terenie chronionego historycznego układu urbanistycznego, ujętego w gminnej ewidencji zabytków Wrocławia. - Zgodnie z przekazaną opinią, Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków nie neguje możliwości ewentualnego wyburzenia znajdującego się na nieruchomości obiektu, biorąc pod uwagę status ochrony konserwatorskiej oraz stan obiektu - podkreślają w Urzędzie Miejskim Wrocławia. Nowy właściciel plan obudowy będzie jednak musiał ustalać z konserwatorem. A co może tu powstać? Nieruchomość przeznaczona jest m.in. na zabudowę wielorodzinną, a także handel detaliczny małopowierzchniowy, gastronomię, obiekty upowszechnienia kultury, wystawy i ekspozycje, czy pracownie artystyczne.
Urzędnicy chcą, by kupiec zagospodarował część działki jako teren rekreacyjny z placem zabaw, chodnikami i zielenią.
Miasto liczy, że za ruderę na Nadodrzu ktoś zapłaci co najmniej 2,7 mln zł.
g,ks
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze