To będzie mecz, w którym przegrać Śląskowi wręcz nie wypada. Podopieczni trenera Tadeusza Pawłowskiego zmierzą się z Lechią Gdańsk, a ich dawny lider Sebastian Mila przyjedzie do Wrocławia po raz pierwszy od czasu głośnego transferu do klubu z Trójmiasta. Mecz będzie miał zatem prestiżowy podtekst, ale ważniejsze są wątki sportowe. Jeśli Lechia wygra we Wrocławiu, wyprzedzi Śląsk w tabeli.
Zarówno piłkarze Śląska, jak też trener Pawłowski stale zaprzeczają, że drużyna jest w kryzysie. Ale ich ocena rzeczywistości to jedno, a wyniki osiągane na boisku mówią swoje. Fakty są zaś wymowne. W 2015 r. Śląsk zagrał 10 meczów i żadnego z nich nie wygrał. I tylko dzięki ogólnej przeciętności oraz nieobliczalności Ekstraklasy, wrocławianie nadal zajmują wysokie miejsce w tabeli. Przed tą ligową kolejką Śląsk zajmował czwartą pozycję, a w chwili, gdy piszemy ten tekst, spadli o jedno miejsce, wyprzedzeni przez krakowską Wisłę. Jesienią Śląsk był rewelacją Ekstraklasy i w całej Polsce pytano, jak trener Pawłowski to zrobił, że poskładał we Wrocławiu tak mocny zespół. Z kolei z Lechii Gdańsk naśmiewano się, jak Polska długa i szeroka. Przed sezonem gdańszczanie ściągnęli do klubu spory zaciąg piłkarzy, ale duża część tych transferów była jak zakup bubli w sklepie. Ucierpiały na tym wyniki klubu, które były znacznie gorsze od oczekiwań formułowanych przed sezonem. Po zimowej przerwie obie drużyny zamieniły się miejscami.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze