"Spadaj, frajerze", "Ja nie biorę przeciwbólowych i leków pies też nie będzie brał żadnych przeciwbólowych" - usłyszeli od właściciela cierpiącego psa mieszkańcy Szczodrego pod Długołęką, którzy - słysząc skowyt cierpiącego psa - przekonywali mężczyznę, by mu pomógł. Gdy na miejscu zjawiła się policja, psa już nie było. - Nie odpuścimy: znajdziemy go, żywego lub martwego - zapowiada Ekostraż.
Skowyt skrajnie cierpiącego psa słychać było w całej okolicy. Na skutek guza lub przerostu prostaty zwierzę nie było w stanie się wypróżnić. - Proszę pana, ten pies cierpi - próbowali zwrócić uwagę właścicielowi mieszkańcy. - Kur***, szmaciarzu! Spadaj, frajerze - usłyszeli w odpowiedzi. - No i co z tego, że cierpi? To nie pani problem. Nie byłem u weterynarza i nie będę. Sam znam się na tych chorach. Ja nie biorę przeciwbólowych leków i pies też nie będzie brał - wykrzykiwał właściciel.
źródło: FB Ekostraż
Na miejscu pojawiła się Ekostraż, jednak jej wolontariusze nie zdołali odebrać psa. Właściciel agresywnie przegonił ich z posesji, atakując przy tym wielką gałęzią.
Wezwana do wsi policja też niewiele zdziałała. - Oczywiście psa nie było. Został ukryty przed właściciela, który będzie się dalej nad nim pastwił. Albo leży już gdzieś zakopany w ziemi. Tymczasem cierpiący pies mógł otrzymać pomoc już wczoraj. Nie odpuścimy: znajdziemy go - żywego lub martwego. Nasi prawnicy już działają, litości nie będzie - zapowiedziała na swoim Facebooku Ekostraż.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Życzę temu komuś żeby tak cierpiał jak ten nieszczęsny pies
Życzę temu komuś żeby tak cierpiał jak ten nieszczęsny pies