Reklama

Ślęza chce podnieść się po serii porażek. Wrocławianki zagrają u siebie z Pszczółką

12/12/2020 08:47

W niedzielę w meczu 11. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet Ślęza Wrocław zmierzy się w hali wrocławskiej AWF z Pszczółką Polskim-Cukrem AZS-UMCS Lublin. Wrocławianki szukają sposobu na odniesienie czwartego zwycięstwa w sezonie.

Oba zespoły spotkały się podczas spotkania towarzyskiego w Lublinie, wtedy Pszczółka wygrała 79:68. Od tego czasu doszło jednak do kilku roszad, zwłaszcza w drużynie z Wrocławia. Do Ślęzy dołączyły Agata Dobrowolska, Anna JakubiukSug Sutton, zaś w Pszczółce zakontraktowano Jennifer O"Neill, a w sparingu tamtym nie wystąpiła również Klaudia Niedźwiedzka. Trener Arkadiusz Rusin przyznał, że od wrześniowej konfrontacji drużyna prowadzona przez Krzysztofa Szewczyka prezentuje się wyłącznie lepiej.


Lublinianki sezon rozpoczęły od porażek z Arką Gdynia i CCC Polkowice, pierwsze zwycięstwo odnosząc w starciu z DGT AZS Politechniką Gdańską. Potem, po wyrównanej walce uległy Basketowi 25 Bydgoszcz (77:87) i to była ostatnia jak na razie przegrana Pszczółek w rozgrywkach 2020/2021. Obecnie zawodniczki z Lublina mają serię pięciu wygranych z rzędu, tylko raz wygrywając mniej niż 10 punktami. Miało to miejsce w Gdyni, gdy ambitne koszykarki GTK przegrały zaledwie 76:85.

Reklama

Pszczółka to drugi pod względem skuteczności zespół w lidze. Podopieczne treneera Szewczyka trafiają 50.2 proc. swoich rzutów, ustępując w tej kategorii jedynie CCC Polkowice (52 proc.). Warto podkreślić także niską liczbę strat na mecz - tylko 14 oraz słabą dyspozycję na atakowanych tablicach. Tylko dziewięć ofensywnych zbiórek na spotkanie to najgorszy wynik w lidze. Pomimo tego lublinianki są w stanie rzucać blisko 80 punktów na mecz - jednym z głównych zadań Ślęzy będzie bez wątpienia zatrzymanie ofensywy niedzielnego rywala. To spore wyzwanie, podobnie zresztą jak sforsowanie obrony lubelskich Akademiczek, o czym wspomina Arkadiusz Rusin.


- Być może nierówno prezentują się przez 40 minut, ale spośród tych rywali, z którymi dotychczasowo się mierzyliśmy, jest to jedna z drużyn, która najbardziej kładzie nacisk na obronę. Ze sforsowaniem dobrze zorganizowanej defensywy mieliśmy problem w Polkowicach i myślę, że tu z pewnością nie będzie o wiele łatwiej. Musimy się temu przeciwstawić - podkreśla szkoleniowiec Ślęzy.

Reklama

- Przygotowujemy się na zdyscyplinowaną, zorganizowaną obronę oraz dobry atak. Lublin to przede wszystkim agresywna defensywa. Musimy uważać na Jennifer O"Neill, która dysponuje znakomitym rzutem z dystansu - nie zastanawia się ani chwili przed podjęciem decyzji o rzucie. Pod koszem siłę zespołu stanowi Morgan Bertsch - opisuje najbliższego przeciwnika żółto-czerwonych kapitan zespołu Julia Tyszkiewicz.


Obie wspomniane przez Tyszkiewicz koszykarki to najlepiej punktujące zawodniczki Pszczółki. Niekwestionowaną liderką jest Bertsch - podkoszowa z USA zdobywa niewiele ponad 19 punktów na mecz i to trafiając blisko 60 proc. rzutów z gry. O"Neill to najlepsza rzucająca lublinianek, która oprócz skuteczności za trzy dobrze sprawdza się również atakując strefę podkoszową, gdzie często wymusza przewinienia rywali. Zagraniczną rotację AZS-u uzupełniają dwie reprezentantki Włoch - Martina Fassina i Ilaria Milazzo oraz pochodząca z Rumunii Elizabeth Pavel. Każda z nich dokłada przynajmniej siedem punktów na spotkanie, pracując także na tablicach i w defensywie.

Reklama

Polska część zespołu Krzysztofa Szewczyka to przede wszystkim Karolina Poboży (6.4 punktu i 4.8 zbiórki na mecz), Klaudia Niedźwiedzka (4.8 oczka) oraz doskonale znana we Wrocławiu Zuzanna Sklepowicz (średnio 4.2 punktu i 4.8 asysty).


Ślęza jest obecnie w trakcie serii sześciu porażek z rzędu. Bilans wrocławianek mógłby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie problemy z "zamykaniem" spotkań. Koszykarki ze stolicy Dolnego Śląska postawiły swoje warunki w Bydgoszczy i Gorzowie, do przerwy prowadziły także w Sosnowcu. W każdym z tych starć rywalki ostatecznie sięgały po zwycięstwo. Brak sił na 40 minut wyrównanej walki to problem, z którego zdaje sobie sprawę Arkadiusz Rusin.

Reklama

- Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że gramy falami. Ma to kilka swoich powodów, mecz w Gorzowie to potwierdza. Mamy wąski skład i nie jesteśmy w stanie utrzymać narzuconego przez siebie tempa. Są momenty, w których brakuje koncentracji czy realizacji założeń, co sprawia, że wpadamy w dołek. Wierzę, że przyjdą takie spotkania, w których będziemy w stanie utrzymać stabilny poziom - mówi trener Ślęzy.


- Dało się ostatnio zauważyć problemy z zachowaniem sił do końca meczu. Teraz miałyśmy więcej czasu na pracę pod konkretnego rywala, ale i na odpoczynek, bo to natężenie meczowe w końcu zmalało - dodaje Julia Tyszkiewicz i podkreśla, że wraz z koleżankami liczy na przełamanie złej serii już w niedzielę. - Lublinianki to dobra drużyna, ale w tej lidze oprócz dwóch zespołów każdy może wygrać z każdym. Nie możemy podejść do tego spotkania bez wiary, musimy wyjść na parkiet pewne siebie, robić swoje i walczyć o zwycięstwo - kończy kapitan 1KS-u.

Reklama

Początek meczu Ślęza Wrocław - Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin w niedzielę o godz. 16. Spotkanie z hali wrocławskiej AWF transmitować będzie TVCOM.pl.


ah

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości